niedziela, 30 sierpnia 2009

Lasy wokół Dąbrówki.

Maj 2007.

Tym razem coś z Opolszczyzny. Ech... Co ja piszę, wszak nieraz się zrzymam słysząc tą nazwę. Co to jest Opolszczyzna? Okolice Opola? To wszystko jest po prostu Górnym Śląskiem.

Podjeżdżam samochodem do Toszka, parkuję na parkingu pod zamkiem. Wyjeżdżam z miasteczka na zachód. Piękna, kasztanowa aleja prowadzi mnie do Płużniczki. Dalej wjeżdżam w lasy okalające Dąbrówkę i tu po raz pierwszy odczuwam że tutejsze lasy to nie taka bajka jak to co jest wokół Gliwic. Tu drogi są... piaszczyste. Nikt nich nie raczył specjalnie ich wyrównać i utwardzić. Prędkość przelotowa spada do 10-12 km/h, trzeba orać. Dojeżdżam do Dąbrówki, dalej kieruję się na Centawę, tu droga już jest twarda i w miarę gładka, choć gruntowa. Patrzę na mapę: droga ta jest oznaczona tak jak wszystkie inne drogi samochodowe i może dlatego jest tak dobra. W Centawie jest piękny kościół, jego bryła, kamienne, wapienne mury i wysoki dach wyglądają malowniczo, wręcz bajkowo.

Do Jemielnicy pomykam asfaltem, dopiero przed samą wsią zjeżdżam na boczną drogę gruntową - i dobrze bowiem tym sposobem mam okazję zobaczyć obelisk poświęcony żołnierzom napoleońskim, poległym w latach 1812-1813 - jak głosi francuskojęzyczna inskrypcja. To rzadka rzecz w naszych okolicach, na Śląsku, który był wówczas cześcią Królestwa Pruskiego, Francuzi byli agresorami. W czasie wojen napoleońskich w jemielnickim klasztorze zorganizowany był szpital w którym zmarło na tyfus wielu żołnierzy Wielkiej Armii.
W centrum Jemielnicy drugi, dużo okazalszy pomnik poświęcony tym razem mieszkańcom wsi poległym w wojnach światowych. W latach 90-tych ubiegłego wieku, kiedy to po upadku komuny i zmianie rządów odbudowywano ten pomnik Jemielnica została odsądzona od najgorszych, szwabskich, rewizjonistycznych... Ale przecież to właśnie oni są tu u siebie.

Z Jemielnicy jadę ścieżką rowerową w kierunku lasów wokół uroczyska Hubert. I znów piaski, znów deszcz. Piaszczystą drogą docieram do leśniczówki Mostki. Droga wiedzie przez ciemny i ponury las, w pewnym momencie prawie wjeżdżam w stadko jeleni - właściwie trudno ocenić kto jest bardziej zaskoczony: ja czy zwierzęta.

W deszczu docieram do Żędowic. Próbuję przeczekać ale nic nie wskazuje że ma przestać padać. Spinam się w sobie i ruszam dalej w stronę Świbia, gdy dojeżdżam do lasu deszcz słabnie. Przed Świbiem błyska słońce a niebo robi się miejscami niebieskie. Dalej kieruję się do Wiśnicz, na mapie sporo tu zabytków ale niestety większość z nich jest na terenie pgr-u więc nie bardzo da się je zobaczyć. Ruszam w stronę położonej zdala od wsi kaplicy "W Goju". Ta chwila spędzona przy kaplicy to czas najlepszej pogody na całej dzisiejszej trasie. Teraz pozostał mi tylko powrót do pozostawionego w Toszku samochodu - udało się zdążyć przed kolejnym deszczem. Na liczniku cyknęło 50 km.


Kościół w Centawie.
Pierwsze wzmianki o kościele pochodzą już z 1420 roku. W wyniku burz dziejowych kościół został poważnie uszkodzony i odbudowany dopiero w XIX wieku z powodu poważnej groźby zawalenia. Tej dziewiętnastowiecznej przebudowie świątynia zawdziecza swój obecny, dość niecodzienny, wygląd - wtedy to właśnie wybudowano nowy, wysoki dach oraz skuto tynki zewnętrzne. We wnętrzu kościoła można zobaczyć zachowany, renesansowy, polichromowany sufit kasetonowy nad nawą i prezbiterium, jeden z niewielu tego typu zachowanych do dzisiejszych czasów. Na północnej elewacji kościoła znajduje się ciekawe epitafium poświęcone mieszkańcom Centawy poległym na frontach I Wojny Światowej.



Himmelwitz O/S.
Jemielnica to jedna z najstarszych miejscowości ziemi strzeleckiej. Pierwsze wzmianki pochodzą z roku 1225 ale jej największy rozwój rozpoczął się po ulokowaniu we wsi opactwa cystersów w drugiej połowie XIII wieku. Dziś można obejrzeć to co pozostało po cystersach: budynki opactwa, zabudowania gospodarcze a nade wszystko, pierwotnie gotycki, kościół pw Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.



Kaplica "W Goju".
Na południe od miejscowości Wiśnicze w otoczeniu pomnikowych lip stoi kaplica p.w. Matki Boskiej Bolesnej z lat 1762-1768, zwana Kaplicą w Goju, przy kaplicy trzy płaskie głazy o obwodzie około 400 cm - najprawdopodobniej są to średniowieczne kamienie kultowe.



Stalowe chmury nad wzgórzami wokół Toszka.
Do pogody na tym wyjeździe miałem zmienne szczęście. Wprawdzie udało mi się jakoś przejechać założoną wcześniej trasę ale kilkakrotnie zlewał mnie deszcz. Ledwie zdołałem podeschnąć po poprzednim to już zbierało się na następny. Gdy dojeżdżałem do Toszka, pod koniec mojej trasy, na zachodzie znów pojawiły się ciemne chmury. Stanąłem mocniej na pedałach, tym razem zdążyłem schować się przed deszczem do samochodu.

1 komentarz:

  1. Trafiłem tutaj odrobinę przypadkowo przeszukując sieć w poszukiwaniu informacji o kaplicy w Goju. Trafiłem i zostałem na dłużej. Bardzo fajne wpisy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swój komentarz...