czwartek, 4 lutego 2010

Pomnik Juliusza Rogera na zimowo.

W styczniu mrozy męczyły nas wszystkich dość mocno. Na dodatek aura była niezbyt słoneczna. Nadszedł w końcu luty i od razu zrobił mocne wejście. Poniedziałek, pierwszy dzień miesiąca, słońce, lampa wręcz.
Korzystając z chwili przerwy w pracy, którą to przerwę jako "samozatrudniony" we własnej, osobistej firmie wyznaczam sobie sam wtedy kiedy mi najlepiej pasuje czyli jak jest słoneczko, wyruszam na krótki rekonesans w okoliczne lasy.
Tym razem pieszo na nogach: na rower jakoś tak wydaje mi się śniegu może być zbyt dużo a do biegówek z racji "ciulowatości" mojego sprzętu nabrałem lekkiej niechęci.
Postanawiam rozeznać drogę z Kozłowa do pomnika Juliusza Rogera. Sam pomnik to dla mnie nic nowego, ale w zimie zapewne wygląda całkiem inaczej niźli latem. I nie zawiodłem się: wygląda inaczej, przynajmniej jego otoczenie. Moje letnie wspomnienia zderzyły się z twardą rzeczywistością prac zrywkowych...



PS Jeśli chcecie zobaczyć tenże pomniczek w scenerii letniej to zapraszam tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...