piątek, 26 marca 2010

Powitanie wiosny w Wielkiej Fatrze.

22-24 marca 2010

Nie ma co gadać: wszystko to przez Szwagra...
Szwagra wywalili na zaległy urlop, Szwagier wymyślił wiosenną Wielką Fatrę, Szwagier omamił wizją ciepłego słonka i zimnego piwka.
Teoretycznie wszystko wyglądało świetnie tyle że... Niestety była wiosna. A wiosną było ciepłe słonko. Czego się czepiam? Co znowu mi nie pasuje? No właśnie? Oprócz tego wszystkiego był jeszcze śnieg. Całkiem dużo śniegu. Przynajmniej miejscami.

Podjechaliśmy do Revucy. Zaparkowaliśmy auta koło Jednoty i dalej w górę żółtym szlakiem przez Magury na hale pod Czarnym Kamieniem i dalej na Sedlo Ploskej. Z przełęczy na szczyt Ploskej i potem dalej do chaty pod Borisovem. Na pierwszy rzut oka trasa raczej lajtowa. tyle że nie w zimie... ups, przepraszam... wiosną. Śniegu od Magur coraz więcej a do tego jego konsystencja, dzięki słoneczku i wysokiej temperaturze, maksymalnie gówniana. Parę kroków po powierzchni a potem wpad po jaja w mokry syf. I tak ciągle, i niespodziewanie, i do usranej...
Oraliśmy szlak ponad osiem godzin, doszliśmy zwaleni i mokrzy.

Na drugi dzień ledwie krótki wypad na szczyt Borisova, wszelkie pomysły typu Rakytov albo Ostredok darowaliśmy sobie z miejsca. I to nam w mokrej brei wystarczyło.

Na trzeci dzień zejście do Revucy. Strach było myśleć jak to będzie wyglądało. Ale mieliśmy szczęście, w nocy złapał lekki przymrozek i ruszając dość wcześnie rano zdążyliśmy przeskoczyć Ploskę jeszcze "po lodzie". Dalej już totalne roztopy ale jakoś to zmogliśmy i  nawet dość sprawnie zeszliśmy do aut.

Niech te uśmiechnięte gęby zdobywców Ploskej i Borisova Was nie zmylą: miejscami naprawdę było ciężko, jeszcze dziś patrząc na zdjęcia z tego wyjazdu robi mi się zimno w nogi...
Wyjazd fajny, jak każdy w góry ... ale w przyszłym roku w marcu to... może lepiej na Kaszuby jechać...


Więcej zdjęć z tego wyjazdu można obejrzeć w galerii na picasie. Zapraszam:
Velka Fatra, marzec 2010

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...