sobota, 12 czerwca 2010

"Każdemu jego Everest " - Góra Szwedów (19 m n.p.m.)

Wrzesień 2008

Drugą górą "zdobytą" podczas mojego epizodu gdańskiego była Góra Szwedów na Helu. Góra, której oszałamiająca wysokość sięga ... tak sięga... 19 metrów ponad poziom morza. Szok!

Oczywiście Góra Szwedów to tylko jedna z wielu atrakcji na Helu, wcale nie najważniejsza, być może tylko przeze mnie zauważona gdy inni bez żalu ją mijają. Ale mogę powiedzieć sobie że zdobyłem szczyt. I było to pod paroma względami szczególne wejście:
  1. Góra Szwedów jest najniższą górą jaką zdobyłem! Wiodąca dotąd pod tym względem prym, Kawcza Góra na Wolinie jest wyższa o 7 metrów. Oczywiście za pełnoprawny, choć niski, szczyt uznaję coś co jest oznaczone na popularnych mapach zarówno nazwą jak i kotą wysokościową,
  2. By zdobyć Górę Szwedów odbyłem podróż która w sumie składała się z dwóch lotów samolotem i jednego rejsu statkiem - choć to brzmi nieprawdopodobnie to było tak w istocie.
Tak więc proszę się ze mnie nie śmiać :-) ... zresztą, by nie było zbyt łatwo z tym podejściem na szczyt, drogę rozpocząłem od poziomu morza. A i kolejek w tym rejonie nie ma ... to znaczy kiedyś były ale służyły do transportu amunicji na stanowiska artyleryjskie.

Widok ze szczytu Góry Szwedów w kierunku północno-zachodnim.

Za Wikipedią:
Góra Szwedów (inaczej Szwedzka Góra) to wzniesienie o wysokości 19 m. n.p.m. na zachodnim krańcu Mierzei Helskiej, wyrastające z wydm ciągnących się wzdłuż wybrzeża od strony Morza Bałtyckiego. Zwana popularnie Szwedem, znajduje się w granicach administracyjnych miasta Helu. Swoją nazwę zawdzięcza prawdopodobnie Szwedom, którzy wylądowali na plaży w pobliżu wzniesienia, po tym jak ich 2 okręty weszły na mieliznę podczas sztormu w 1628 r.
Na jej szczycie znajduje się stara latarnia morska, zbudowana w 1936 r., która zastąpiła latarnię w Jastarni-Borze. Ta 17-metrowa stalowa budowla o konstrukcji ażurowej posadowiona na 2-metrowej betonowej podbudowie, zakończona okrągłą galerią, kiedyś przekryta była kopulastym daszkiem. W pełni zautomatyzowana (posiadała elektryczne oświetlenie), bez stałego nadzoru, często zawodziła (szczególnie zimą). Swoją rolę pełniła do 1990 r., kiedy to została ostatecznie wyłączona.
Obecnie wieża, częściowo zdewastowana, to obiekt zabytkowy. Jednak niezabezpieczona i niezagospodarowana, niszczeje. Niewielki budynek stojący kilka metrów od latarni osunął się i powoli się rozpada. Ze szczytu wieży, jak i samego wzniesienia rozciąga się widok na otwarte Morze Bałtyckie, nadmorskie wydmy oraz lasy.


Kiedyś teren Półwyspu Helskiego był zupełnie niedostępny, będąc nadmorską fortecą, "niezatapialnym pancernikiem" strzegącym wejścia do portów w Gdańsku i Gdyni. Teraz większość terenu jest dostępna dla zwiedzających i można bez problemu zobaczyć coś co jeszcze niedawno było "wielką tajemnicą wojskową". Teren otaczający miasteczko Hel jest zryty transzejami i obficie zabetonowany schronami i resztkami baterii artyleryjskich, a niektóre z nich są już nawet odrestaurowane i udostępnione do zwiedzania. Wokół Helu zlokalizowane są dwie baterie które dziś są muzeami. Zdecydowanie większa z nich to niemiecka bateria "Schleswig-Holstein", wyposażona niegdyś w działa kalibru 406,4 mm tzw Adolfskanone, które były działami o największym kalibrze jakie kiedykolwiek zainstalowano na stałych stanowiskach naziemnych.
Drugą, mniejszą, choć równie ciekawą jest bateria artyleryjska im kmdr Heliodora Laskowskiego czyli tak zwana bateria cyplowa. Zdecydowanie mniejsza, zbudowana jeszcze przed II Wojną Światową. Przejęta po kampanii wrześniowej przez wojsko niemieckie i włączona do niemieckiego systemu obronnego. Zyskała wtedy nazwę mającą powiązania z nazwą swej większej sąsiadki. Nazwy obu baterii były bowiem przeniesione z nazw dwóch niemieckich krążowników szkolnych biorących udział w walkach o Westerplatte. Tak więc mniejsza bateria nosiła przez kilka lat wojny swojską nazwę... "Śląsk". A dokładnie "Schlesien".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...