wtorek, 17 maja 2011

Kryzys fotograficzny.

I nie tylko fotograficzny. Ale ten najbardziej widoczny... to znaczy właściwie niewidoczny. Niewidoczny bo nic nie ma do oglądania.

Ostatnimi czasy aparat fotograficzny z całym tym przynależnym mu bałaganem służy li tylko celom zarobkowym. Ale od razu szybko i głośno zaznaczę: nie jestem fotografem ślubno-kotleciarskim!  Aparatu używam do wspomagania się w różnego rodzaju inwentaryzacjach wszelkiej maści obiektów budowlanych, które przyszło mi przeprojektowywać lub oceniać pod względem stanu technicznego.

Tak więc zamiast zielonych górskich hal na matrycy częściej uwieczniam hale fabryczne. Tak jak ta na zdjęciu: nawa nr V w Fabryce Wentylatorów "Fawent" w Chełmie Śląskim. Suwnice zasuwają po niej jak firanki, jedna za drugą. A będą jeszcze większe, o większym jeszcze udźwigu. Konstrukcja hali to zniesie. Przeliczyliśmy to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...