środa, 16 listopada 2011

Babia Góra, 1725m npm.

Listopad 2011.

Z długiego weekendu listopadowego w górach udało się spędzić tylko jeden dzień.
Wycieczka pod względem widoków bardzo udana, mogła by kilka podobnych obdzielić i to z nadmiarem.
Trasa niezbyt ambitna bo zaledwie Diablak z Krowiarek a powrót przez Markowe Szczawiny, ale może i dobrze bo więcej czasu było na podziwianie odległych krajobrazów, zarówno w Polsce jak i na Słowacji.
Widać było wszystkie Tatry, obie Fatry i jakąś połowę Beskidów Zachodnich.



poniedziałek, 7 listopada 2011

Rowerem nad Morze Rybnickie.

Pogoda tegoż listopada niezmiennie dobra. Drugi listopadowy weekend jeszcze cieplejszy od pierwszego. Tak więc rower do bagażnika samochodu i za miasto. Czy to ostatnie podrygi jesieni?

Pilchowice - Ochojec - Buglowiec - Stodoły - Zwonowice - Wildeck - Brantołka - Pilchowice (6 listopada 2011)


piątek, 4 listopada 2011

Bumbalka

Sierpień 2011.

Krótka, jednodniowa wycieczka w Beskidy Śląsko-Morawskie i Jaworniki. Niezbyt ekscytująca trasa lesistym grzbietem, bez znaczniejszych punktów w terenie. Ale przynajmniej w górach i na świeżym powietrzu. Upał jednak był dość upierdliwy.

Ale pomnik partyzanta zacny...

Bumbalka  - okolice Wielkiego Jawornika (trochę Republiki Czeskiej, trochę Słowacji).

Uwaga rzucam!
(Stielhandgranate 39 mit Brennzünder 39)

Wielka Czantoria - Stożek

Wrzesień 2011.

Jednodniowa wycieczka na powitanie nowego roku szkolnego. To znaczy: kto witać musiał nowy rok szkolny ten witał ale w górach byli wszyscy. Pogoda piękna, tak piękna jakiej chyba przez całe wakacje nie było. Widoki niezbyt odległe ale z wieży na Czantorii można było dojrzeć małofatrzańskiego Rozsutca.

Wielka Czantoria - Przełęcz Beskidek  - Szoszów Wielki - Mały Stożek - Kobyla - Wisła Dziechcinka.




środa, 2 listopada 2011

Jura. Okolice Smolenia i Pilicy.

Lipiec 2011.

Rowerowa przejażdżka lasami Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Trochę po piaszczystych drogach, trochę po drogach kamienistych. Wpierw nieco nudno z Ogrodzieńca, potem za Żelaskiem i Ryczowem coraz ciekawiej. W okolicach Smolenia już całkiem przyjemnie. Na sennym rynku Pilicy odpoczynek w knajpce przy obiadku. Powrót przez zatłoczone samochodami Podzamcze.

Ogrodzieniec - Żelasko - Smoleń - Pilica - Podzamcze - Ogrodzieniec.


Smoleń. Widok z drogi do Pilicy...
... i ten sam Smoleń z poziomu zboża.

Złota jesień

Październik/listopad 2011.

Przedłużony o Wszystkich Świętych weekend przełomu października i listopada A.D.2011 pod względem pogody był rewelacyjny. Słoneczna pogoda i wysokie jak na tę porę roku temperatury powietrza wręcz wyciągały z domu.
Udało się zrealizować dwie wycieczki rowerowe, może niezbyt długie, ale przyjemne i sycące oczy barwami jesieni.
  1. Gliwice - Łany Wielkie - Brzezinka - Ligota Łabędzka - Gliwice. (30 października 2011)
  2. Rudy Raciborskie - Kuźnia Raciborska - Schlossberg - Rudy Raciborskie. (1 listopada 2011)

Las w okolicach Brzezinki.

Za Brantołką koło Rud Raciborskich.

Droga na Schlossberg.

Droga do Kuźni Raciborskiej.

Brda i Bory Tucholskie.

Brda i Bory Tucholskie, sierpień 2011.

Zapraszam do nowych galerii na Picasie. Tym razem gór jakby mniej a wody więcej.

Spływ kajakowy Brdą.
Pogoda tego lata nie dopisała. Nawet zazwyczaj pogodny sierpień w tym roku lał wodą z nieba. Plan spływu był dość ciekawy - jakieś 100 km spływu Brdą. Jak najbardziej możliwy do zrealizowania, tyle że przy dobrej pogodzie. Niestety deszcz padał właściwie codziennie a słońce przebijało się przez chmury zaledwie incydentalnie. Zwodowaliśmy się w Swornegaciach i popłynęliśmy w dół Brdzy. Pierwszy nocleg wypadł na małym, można rzec dzikim, polu namiotowym koło Męcikału, na Jeziorze Kosobudno. Ciągły deszcze dni następnego spowodował że nie przepłynęliśmy ni kilometra i pierwszy biwak stał się także drugim. Dnia trzeciego pogoda odpuściła, rewelacji nie było ale przynajmniej nie padało z nieba. Oczywiście do czasu - wieczorem gwałtowna ulewa zlała nas tuż przed samym wyjściem na brzeg. Tego dnia minęliśmy zaporę w Mylofie a na nocleg rozbiliśmy się w Stanicy PTTK "Zielony Wiatr" koło Nadolnej Karczmy. Dnia następnego ledwie podsuszeni popłynęliśmy dalej mając nadzieję dopłynąć do Gołąbka. Przed Woziwodą zaczęło padać. W samej Woziwodzie lunęła ulewa. Blisko godzina totalnego oberwania chmury. Wszystko mokre w kajakach. Pękliśmy...

Swornegacie - jez. Witoczno - jez. Łąckie - jez. Dybrzk - jez. Kosobudno - Mylof - Nadolna Karczma - Woziwoda. Przybliżony dystans 45 km. 3 dni na wodzie.

Brda, sierpień 2011

Park Narodowy "Bory Tucholskie".
W ramach suszenia szmat po niezbyt udanym spływie spędziliśmy dwa dni w Małych Swornegaciach. Ośrodek Ministerstwa Sprawiedliwości w którym mieszkaliśmy graniczył przez płot z Parkiem Narodowym "Bory Tucholskie". Oczywiście zrobiliśmy z tego bliskiego sąsiedztwa przyjemny, pieszy użytek.

Małe Swornegacie - Kacze Oko / Struga Siedmiu Jezior - Bachorze - jez. Gacno Wielkie - Pętla Lipnickiego - Małe Swornegacie - około 18 km
.
PN Bory Tucholskie, sierpień 2011

Chorągiewka Pułaskiego.

Lackowa 997 m npm. Czerwiec 2001.

W końcu po wielu, wielu latach udało mi się wyrównać rachunki z Lackową. Trwało to strasznie długo, zawsze coś powodowało że szczyt pozostawał z boku.W końcu wiosną tego roku, korzystając z gościnności przyjaciela mającego w Wysowej domek udało się nadrobić zaległości. A że domek stoi na stokach Cigelki to wycieczka zaczęła się już od przekroczenia progu drzwi.

Wysowa - Cigelka - Ostry Wierch - Lackowa - Ostry Wierch - Huta Wysowska  - Wysowa.