poniedziałek, 30 stycznia 2012

Hala Krupowa.

Styczeń 2012

Zima zaatakowała mrozem i śniegiem. Mrozem zdecydowanym choć nie najstraszniejszym, śniegiem średnio obfitym ale jak zawsze puszystym. W tych warunkach przyszło nam podejść do schroniska PTTK Na Hali Krupowej, trasą zieloną z Sidziny. Letnie dwie godzinki z małym hakiem w zimie okazały się być dość uciążliwymi czterema godzinami. Na szczęście na nogach były rakiety.

W schronisku mała imprezka. Wyjazd nieśpieszny, lekko i zwolna jakoś tak płynący - czasem trzeba wrzucić na luz.

BTW: Schronisko PTTK na Hali Krupowej stoi w rzeczywistości na Sidzińskich Pasionkach. Sidzińskie Pasionki to południowa część hali, od grzbietu głównego w stronę Sidziny. Na północ od linii grzbietu rozciąga się Hala Kucałowa. Tak więc gdzie ta Hala Krupowa? Ano na południowych stokach Okrąglicy. To właśnie przez właściwą Halę Krupową przechodzi zielony szlak z Sidziny.

Widok na masyw Policy.
Szlak z Sidziny.
Resztki jesiennego złota.
Pod Okrąglicą, na Hali Krupowej.
Szałas na Hali Krupowej.
Widok z Hali Krupowej na łańcuszek Tatr.
Bajkowy, śnieżny las pod Okraglicą.
Na Kucałowej Przełęczy. Prawie zachód słońca.
Schronisko PTTK.

wtorek, 24 stycznia 2012

Skansen w Bardejowskich Kupelach.

Dawno temu. Lato 1993.

Z tego grzebania wyszło trochę starych fotek. Fotek i wspomnień starych czasów.
Dzień przed zdobyciem opisanego na tym blogu Busova zwiedziłem skansen w Bardejowskich Kupelach. Bardejów także wtedy obejrzałem.

Wycieczkę do Bardejowa udało mi się powtórzyć jakiś czas temu co zostało odnotowane w poście Bardejow-krótka-wizytacja. Bardejowskie Kupele też wtedy odwiedziliśmy, niestety w dość szybkim tempie, więc nie udało zajrzeć do skansenu.

Kilka starych slajdów zamieszczam poniżej. Slajdów którym udało się, mimo wszystko uniknąć losu tych z Busova i są po prostu w lepszej kondycji.

Trochę wiadomości o skansenie na oficjalnej stronie www.


środa, 18 stycznia 2012

Busov - bardzo dawno temu.

Lato, rok bodaj 1993.

Te zdjęcia właściwie zamieszczam jako uzupełnienie posta Chorągiewka Pułaskiego. Właściwie tam się powinny znaleźć jako wywiedzione od przysłowiowej "Maćkowej gruszki" przyczyny moich, starych porachunków z Lackową. Do czerwca roku 2011 nie miałem na swoim osobistym, górskim, turystycznym koncie szczytu Lackowej. Można rzec że żałosne przeoczenie. Jednak śmiem twierdzić że honor mam obroniony. Byłem jednak na najwyższym szczycie Beskidu Niskiego już wiele lat temu. Nie była to jednak Chorągiewka Pułaskiego a pobliski Busov. Nieco wyższy od Lackowej, jedyny w Beskidzie Niskim wyskakujący powyżej 1000m npm. Ledwie pięć metrów powyżej magicznego tysiąca, ale zawsze.

Zdjęcia zeskanowałem ze zniszczonych złym przechowywaniem slajdów kultowej firmy ORWO - może jeszcze ktoś pamięta coś takiego jak DDR...I nie chodzi tu o typ pamięci RAM. Foty pstryknięte nie mniej kultowym, radzieckim Zenitem. Aparatem zaczepno-obronnym. Jak schodziłem do Cigelki przez dzikie osiedle cygańskie to z tymże Zenitem czułem się jakbym miał broń w ręku. To se ne vrati...

wtorek, 17 stycznia 2012

Pierwszy "długi" w tym roku.

Styczeń 2012.

Pierwszy "długi" w tym roku. Weekend ma się rozumieć.
Trzech Króli wypadło w piątek i zrobił się trzydniowy weekend. Dzień krótki, dni wolnych nie za dużo, postanowiliśmy pojechać niezbyt daleko. Szybko doszliśmy do wniosku że dawno nas nie było w Gorcach.
Postanowiliśmy założyć bazę w Rabce. Po krótkich, internetowych poszukiwaniach znaleźliśmy miejsce w sam raz dla nas. Po trzech dniach spędzonych u państwa Lubańskich możemy ten adres jedynie gorąco polecać: Dom w Rabce.

Dzień 1. Piątek, 6 stycznia 2012.

To była pierwsza trasa górska którą "zrobiliśmy" w nowym roku. Przyjechaliśmy do Rabki niezbyt wcześnie ale przyzwoitość i szacunek wobec majestatu gór nakazywała wyjść na trasę. Postanowiliśmy zdobyć Luboń Wielki. Trasę zarządziłem ja  - i dobrze bo było ciekawie! Z Zarytego na szczyt Lubonia przez gołoborza i kamolstwa pod szczytem - tak zwaną "Percią Borkowskiego".

Jest to najciekawszy z kilku szlaków prowadzących na ten szczyt. W obrębie rezerwatu, znajdującego się na podszczytowych partiach południowo-wschodnich zboczy (746-1014 m n.p.m.) turysta zaskoczony zostaje krajobrazem zupełnie odmiennym od beskidzkiego. Szlak prowadzi bowiem dużym gołoborzem (jest to największe gołoborze w Beskidzie Wyspowym), wśród złomowiska luźnych skał i obok pionowego urwiska. W grupie skał zwanych Dziurawymi Turniami doliczono się 13 jaskiń i szczelin skalnych. Najsłynniejsza z nich to Jaskinia w Luboniu Wielkim. W czasie złej pogody szlak może być niebezpieczny (ślisko) i wówczas lepiej nim podchodzić do góry niż schodzić.
(wg Wikipedii)

Wikipedia nie kłamie, gdyby w tej kwestii kłamała to bym jej nie cytował. Szlak jednak był mi znany nie tylko dzięki Wikipedii: dobre kilka lat temu wdrapałem się tą trasą na szczyt Lubonia. Wtedy latem, teraz zrobiłem powtórkę zimową.
Zejście dość sztampowym szlakiem zielonym, wiodącym w całości drogą dojazdową z Zarytego do schroniska na szczycie Lubonia. Można powiedzieć że sama nuda ale w zimie, po zmroku... no, no, no... orły fikaliśmy raz po raz...

Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim.

Widok na dolinę Raby i  Zaryte ze stoków Lubonia Wielkiego.
Dzień 2. Sobota, 7 stycznia 2012.

Teraz przyszła kolej na Gorce. Podjechaliśmy do Poręby Górnej. Umościliśmy autka na placyku przy ostatnim przystanku autobusowym i poszliśmy wgłąb doliny. Weszliśmy na Tobołów stokówką, po znakach jakiegoś lokalnego szlaku edukacyjnego. (Jak się to przyjęło mówić: "szlaku koedukacyjnego"). Na szczycie Tobołowa wyciąg krzesełkowy hula a armatki plują sztucznym śniegiem. Chwila odpoczynku w knajpce i szybko umykamy przed narciarskim gwarem. Na trawersie Suhory i na przełęczy pod Obidowcem już spokój i cisza. Trawersujemy wierzchołek Obidowca i wkrótce jesteśmy na głównym grzbiecie Gorców. Przed schroniskiem na Starych Wierchach dopada nas wspaniały widok na Tatry. Tak więc mimo nieszczególnej pogody było nam dane zobaczyć Tatry!. Wszak bez tego Gorce jakieś takie...bezjajeczne.

Stare Wierchy – polana w Gorcach znajdująca się na grzbiecie odchodzącym od Turbacza do Rabki, na obrzeżach enklawy Gorczańskiego Parku Narodowego. Na polanie, na wysokości 973 m n.p.m. znajduje się schronisko PTTK na Starych Wierchach. (...)
Dawniej przez polanę tę prowadziła kołowa droga ze Szczyrzyca przez Mszanę Dolną, Porębę Wielką, Obidową i Klikuszową do Nowego Targu. Był to fragment drogi z Krakowa na Węgry, cała droga nosiła nazwę Drogi Królewskiej. O drodze tej wspominają dokumenty z 1255. Za przejazd nią pobierano myto. Dla podróżnych działała na Starych Wierchach karczma, często była ona odwiedzana przez zbójników. Według podań ludowych właściciela karczmy "chłopcy zza bucka" (jak nazywano zbójników) związali łańcuchem i utopili w potoku.
(wg Wikipedii)

Do doliny zeszliśmy szlakiem żółtym. Zejście było z kategorii tych cudownych i pięknych. Już zapadła ciemność. Ale właściwie nie ciemność bo księżyc w pełni. Latarki jak najbardziej zbędne, nawet w lesie. I widoki na pobliskie pasma górskie jak najbardziej wyraźne.

Schronisko PTTK Stare Wierchy.

Na Tobołowie. A właściwie, ściśle biorąc na Tobołczyku.
Las pod szczytem Suhory.
Widok na Tatry ze Starych Wierchów. Gorczańska klasyka.
Dzień 3. Niedziela, 8 stycznia 2012.

Ostatni dzień. Trasa też taka raczej lajtowa. Ale pozory często mylą, tak też było w tym przypadku. Spakowaliśmy bagaże i po wymeldowaniu się u naszych miłych gospodarzy podjechaliśmy do Ponic. Szlak zielony z Ponic na Maciejową to jedno z krótszych dojść do Bacówki. Krótszych lecz nie najpopularniejszych. Położenie i możliwości dojazdu do Ponic powodują że raczej trudno by było liczyć na tłumy turystów. Słowem: zakładaliśmy nowy ślad w świeżym, puszystym śniegu. Sam szlak zaś jest zaskakująco ciekawy i krajobrazowo urozmaicony.

Schronisko PTTK na Maciejowej położone jest na południowy wschód od Rabki-Zdrój przy czerwonym szlaku turystycznym prowadzącym na Stare Wierchy i Turbacz. Zbudowano je na Polanie Przysłop na wysokości 852 m n.p.m. nieopodal granicy Gorczańskiego Parku Narodowego. Przy dobrej widoczności ze schroniska rozciąga się wspaniały widok na Tatry i Babią Górę.
Schronisko PTTK na Maciejowej.

W schronisku udzieliliśmy się orkiestrowo - tego dnia miał miejsce finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Na trawersie Wierchowej.
Maciejowa. Gdzieś tu jest schronisko.
Tak, tak. Jesteśmy na Głównym Szlaku Beskidzkim. Tuż przy Bacówce pod Maciejową.

Meindl Rikitikitak.

Tak się złożyło że z żoną się... "zmeindlowaliśmy". Piękne słowo wyszło. Buty też rewelacyjne. Czysta klasyka, żadnych texów, sama skóra. Engadin na męskie giry i Borneo na damskie stópki.
Do kompletu z butami będzie jeszcze jedna, duża, czarna rzecz. Już w przyszłym tygodniu ma być. I wtedy się zacznie jeżdżenie w góry...!