wtorek, 17 stycznia 2012

Pierwszy "długi" w tym roku.

Styczeń 2012.

Pierwszy "długi" w tym roku. Weekend ma się rozumieć.
Trzech Króli wypadło w piątek i zrobił się trzydniowy weekend. Dzień krótki, dni wolnych nie za dużo, postanowiliśmy pojechać niezbyt daleko. Szybko doszliśmy do wniosku że dawno nas nie było w Gorcach.
Postanowiliśmy założyć bazę w Rabce. Po krótkich, internetowych poszukiwaniach znaleźliśmy miejsce w sam raz dla nas. Po trzech dniach spędzonych u państwa Lubańskich możemy ten adres jedynie gorąco polecać: Dom w Rabce.

Dzień 1. Piątek, 6 stycznia 2012.

To była pierwsza trasa górska którą "zrobiliśmy" w nowym roku. Przyjechaliśmy do Rabki niezbyt wcześnie ale przyzwoitość i szacunek wobec majestatu gór nakazywała wyjść na trasę. Postanowiliśmy zdobyć Luboń Wielki. Trasę zarządziłem ja  - i dobrze bo było ciekawie! Z Zarytego na szczyt Lubonia przez gołoborza i kamolstwa pod szczytem - tak zwaną "Percią Borkowskiego".

Jest to najciekawszy z kilku szlaków prowadzących na ten szczyt. W obrębie rezerwatu, znajdującego się na podszczytowych partiach południowo-wschodnich zboczy (746-1014 m n.p.m.) turysta zaskoczony zostaje krajobrazem zupełnie odmiennym od beskidzkiego. Szlak prowadzi bowiem dużym gołoborzem (jest to największe gołoborze w Beskidzie Wyspowym), wśród złomowiska luźnych skał i obok pionowego urwiska. W grupie skał zwanych Dziurawymi Turniami doliczono się 13 jaskiń i szczelin skalnych. Najsłynniejsza z nich to Jaskinia w Luboniu Wielkim. W czasie złej pogody szlak może być niebezpieczny (ślisko) i wówczas lepiej nim podchodzić do góry niż schodzić.
(wg Wikipedii)

Wikipedia nie kłamie, gdyby w tej kwestii kłamała to bym jej nie cytował. Szlak jednak był mi znany nie tylko dzięki Wikipedii: dobre kilka lat temu wdrapałem się tą trasą na szczyt Lubonia. Wtedy latem, teraz zrobiłem powtórkę zimową.
Zejście dość sztampowym szlakiem zielonym, wiodącym w całości drogą dojazdową z Zarytego do schroniska na szczycie Lubonia. Można powiedzieć że sama nuda ale w zimie, po zmroku... no, no, no... orły fikaliśmy raz po raz...

Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim.

Widok na dolinę Raby i  Zaryte ze stoków Lubonia Wielkiego.
Dzień 2. Sobota, 7 stycznia 2012.

Teraz przyszła kolej na Gorce. Podjechaliśmy do Poręby Górnej. Umościliśmy autka na placyku przy ostatnim przystanku autobusowym i poszliśmy wgłąb doliny. Weszliśmy na Tobołów stokówką, po znakach jakiegoś lokalnego szlaku edukacyjnego. (Jak się to przyjęło mówić: "szlaku koedukacyjnego"). Na szczycie Tobołowa wyciąg krzesełkowy hula a armatki plują sztucznym śniegiem. Chwila odpoczynku w knajpce i szybko umykamy przed narciarskim gwarem. Na trawersie Suhory i na przełęczy pod Obidowcem już spokój i cisza. Trawersujemy wierzchołek Obidowca i wkrótce jesteśmy na głównym grzbiecie Gorców. Przed schroniskiem na Starych Wierchach dopada nas wspaniały widok na Tatry. Tak więc mimo nieszczególnej pogody było nam dane zobaczyć Tatry!. Wszak bez tego Gorce jakieś takie...bezjajeczne.

Stare Wierchy – polana w Gorcach znajdująca się na grzbiecie odchodzącym od Turbacza do Rabki, na obrzeżach enklawy Gorczańskiego Parku Narodowego. Na polanie, na wysokości 973 m n.p.m. znajduje się schronisko PTTK na Starych Wierchach. (...)
Dawniej przez polanę tę prowadziła kołowa droga ze Szczyrzyca przez Mszanę Dolną, Porębę Wielką, Obidową i Klikuszową do Nowego Targu. Był to fragment drogi z Krakowa na Węgry, cała droga nosiła nazwę Drogi Królewskiej. O drodze tej wspominają dokumenty z 1255. Za przejazd nią pobierano myto. Dla podróżnych działała na Starych Wierchach karczma, często była ona odwiedzana przez zbójników. Według podań ludowych właściciela karczmy "chłopcy zza bucka" (jak nazywano zbójników) związali łańcuchem i utopili w potoku.
(wg Wikipedii)

Do doliny zeszliśmy szlakiem żółtym. Zejście było z kategorii tych cudownych i pięknych. Już zapadła ciemność. Ale właściwie nie ciemność bo księżyc w pełni. Latarki jak najbardziej zbędne, nawet w lesie. I widoki na pobliskie pasma górskie jak najbardziej wyraźne.

Schronisko PTTK Stare Wierchy.

Na Tobołowie. A właściwie, ściśle biorąc na Tobołczyku.
Las pod szczytem Suhory.
Widok na Tatry ze Starych Wierchów. Gorczańska klasyka.
Dzień 3. Niedziela, 8 stycznia 2012.

Ostatni dzień. Trasa też taka raczej lajtowa. Ale pozory często mylą, tak też było w tym przypadku. Spakowaliśmy bagaże i po wymeldowaniu się u naszych miłych gospodarzy podjechaliśmy do Ponic. Szlak zielony z Ponic na Maciejową to jedno z krótszych dojść do Bacówki. Krótszych lecz nie najpopularniejszych. Położenie i możliwości dojazdu do Ponic powodują że raczej trudno by było liczyć na tłumy turystów. Słowem: zakładaliśmy nowy ślad w świeżym, puszystym śniegu. Sam szlak zaś jest zaskakująco ciekawy i krajobrazowo urozmaicony.

Schronisko PTTK na Maciejowej położone jest na południowy wschód od Rabki-Zdrój przy czerwonym szlaku turystycznym prowadzącym na Stare Wierchy i Turbacz. Zbudowano je na Polanie Przysłop na wysokości 852 m n.p.m. nieopodal granicy Gorczańskiego Parku Narodowego. Przy dobrej widoczności ze schroniska rozciąga się wspaniały widok na Tatry i Babią Górę.
Schronisko PTTK na Maciejowej.

W schronisku udzieliliśmy się orkiestrowo - tego dnia miał miejsce finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Na trawersie Wierchowej.
Maciejowa. Gdzieś tu jest schronisko.
Tak, tak. Jesteśmy na Głównym Szlaku Beskidzkim. Tuż przy Bacówce pod Maciejową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...