poniedziałek, 16 lipca 2012

Złoty Potok, Święta Anna.


15 lipca 2012.

Rowerowa wycieczka na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Samochodem do Janowa i dalej siłą własnych nóg. Na pierwszy rzut Złoty Potok i Dolina Wiercicy. Miejsce znane od lat, nie raz już odwiedzane, ostatnio ledwie rok temu. Tym razem w Amerykanie była już woda.

Dalej przez Ostrężnik Siedlecką Drogą w kierunku Gór Gorzkowskich. Tu obrałem kierunek na północ w okolice Przyrowa i Świętej Anny. Powrót lasami pośród stawów przez Knieję, Juliankę i Dziadówki.

Źródła Zygmunta. Niepozorna dziura w ziemi ale to tu właśnie rozpoczyna swój żywot Wiercica.
W rezerwacie "Parkowe".
Jurajski krajobraz. W oddali Góry Gorzkowskie.
Święta Anna.
Niewielka miejscowość położona na północ od właściwej Jury. Na samym końcu mojej jurajskiej mapy. Pomysł zwiedzenia sanktuarium Świętej Anny pojawił się wiele lat temu, gdy w lokalnej telewizji obejrzałem jakiś filmik dokumentalny o tymże zabytku. Zamysł czekał na realizację długo ale w końcu doczekał się realizacji.

 "Kościół św. Anny wybudowany został w latach 1609-68 a klasztor z 1634 r. Do 1864 r. w rękach bernardynów, a po odnowieniu w latach 80-tych XIX w. przejęty przez Dominikanki. 
Kościół barokowy zbudowany został na planie krzyża z kaplicami w ramionach transeptu. Centralna część nawy oraz kaplice są przykryte kopułami.
W
kaplicy św. Anny znajdującej się od strony północnej kopuła jest bogato zdobiona sztukateriami i malowidłami z medalionami z XVIII w.
Cennym zabytkiem jest również
ołtarz rokokowy z późnogotycką rzeźbą Anny Samotrzeć z początku XVI w. Ołtarz główny powstał w stylu regencji, czyli okresie przejściowym pomiędzy barokiem i rokoko.
Pozostały wystrój wnętrza barokowo-rokokowy. 

Klasztor znajdujący się obok kościoła założony został na planie czworoboku z wewnętrznym wirydarzem. Zdobią go dekoracje stiukowe z XVII w. i obrazy z XVIII w. 
Najcenniejszym zabytkiem sztuki malarskiej jest "Taniec śmierci". 
Przed kościołem od strony zachodniej znajduje się dziedziniec odpustowy otoczony z trzech stron krużgankami. W narożniku stoi murowana dzwonnica.
Dąb szypułkowy obok klasztoru (nr 20/90 -1994) - pomnik przyrody"
żródło www.it-jura.pl/






sobota, 14 lipca 2012

Uzdrowisko kieszonkowe.

13 lipca 2012.

Goczałkowice Zdrój  - uzdrowisko w wersji mini, takiej do kieszonki. Wszystko tu jakby mniejsze, tylko stawy wokół całkiem duże. W końcu to tak zwany "Żabi Kraj".
Pokręciliśmy się troszkę po okolicy na rowerach. Deszcze nas troszkę postraszyły ale tylko na strachu się obeszło. Pojeździliśmy po groblach między stawami, zobaczyliśmy zaporę. I widok na Beskidy z tejże zapory. Beskidy nad wodą. Ciekawe.
W uzdrowisku zwyczaje inne niż w wielkim świecie. Godziny otwarcia sklepików i knajpek zmienne i zależne od pogody, na zasadzie: "dziś pada więc zamykamy wcześniej bo chcemy iść do domu". I "pogwizdujące" gdzieś w nieodległej oddali pociągi. Swoisty klimat.
---
Historia Goczałkowic jako miejscowości uzdrowiskowej została zgrabnie opisana na gminnej witrynie internetowej.

Staw Zabrzeszczak.
Beskidy ponad stawami i Wisłą. Widok z zapory w Goczałkowicach.
"Stara Pijalnia" w Goczałkowicach Zdroju. Wybudowana w latach 1860-1862.