niedziela, 21 kwietnia 2013

Do Łączy na piwko.


W tym roku późno rozpoczęliśmy rowerowanie. Tak się poskładało. Można by zwalać na długą zimę ale... Znamy takich co się zimą nie przejmują i jeżdżą jak w lecie.

Do Łączy, do Stanicy Myśliwskiej. Powrót tak samo. Klasyka najprostszej prostej drogi z Gliwic na wioski. Zimny wiatr na polach przed Kozłowem, śmierdzące obory w Łanach, błoto w lasach przed Rachowicami i szpalery kasztanowych alei. Łącza Highway.

Wyremontowano dach w kościele w Rachowicach. Świeci świeżym drewnem gontów i szalowań.

Jechaliśmy powoli i niezdarnie. Zimno i szaroburo. Trasa o łącznym dystansie 43 kilometrów zajęła nam ponad dwie i pół godziny. Słabo. W niedzielnym Warsaw Orlen Marathon'ie najszybszy biegacz przebiegł taki dystans w dwie godziny i dziewięć minut. Żenada.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...