wtorek, 9 lipca 2013

Bieszczady 2013. Tarnica i Halicz.

Tarnica i Halicz.

Uderzenie w najwyższy punkt. A co, kto nam zabroni. Upał szykuje się upiorny ale decyzja zapadła więc jedziemy. Samochód zostawiamy w Wołosatem. Nasza trasa z gatunku sztampowych , do bólu typowych. "Cioramy" na Tarnicę. Najkrótszą wersją przez Hudów Wierszek i przełęcz Sidło. Piękny "alukrzyż" na szczycie, ale widoki już nie takie super bo niestety zasłonięte lekką mgiełką. Ale Pikuja i Połoninę Równą na Ukrainie było widać. Idziemy dalej zataczając szerokie kółko przez przełęcz Rowiń (Goprowców), stokami Krzemienia na Halicz aż na przełęcz Bukowską z której schodzimy dłużącym się szlakiem do Wołosatego. Tak się w życiu poukładało że byłem w polskich Bieszczadach ledwie drugi raz. Tak, mimo tego że złoiłem już pół ukraińskich Karpat, nie mogę powiedzieć bym miał rozpracowane Bieszczady. Tak wyszło, choć czasem myślę że kluczem do tej sytuacji jest to że ... złoiłem pół ukraińskich Karpat. Dziś zrobiliśmy, najwyższą w Bieszczadach, Tarnicę. Teraz już tylko będzie trzeba... zrobić całą resztę Bieszczadów. PS1: Nazwa Tarnica jest pochodzenia wołoskiego. Wołoskie (czyli prawie rumuńskie) słowo "Tyrnica" znaczy tyle co "siodło",takie końskie. PS2: Nazwa "Bieszczady" według pewnych teorii językoznawczych jest pochodzenia... niemieckiego (Jan Michał Rozwadowski,1914). Pochodzi ponoć od gwar środkowo-dolno-niemieckich, od "beshêt" lub "beskēt" co oznaczało wododział, góry rozdzielające zlewnie mórz. Polska nazwa "Bieszczady" w wersji rusińskiej brzmi "Beskid". Trochę to pomieszane, ale ja lubię takie "pomieszania" przygraniczne. Mogą być zapisane starą cyrylicą.
Wyjście z Wołosatego. W oddali grzbiet Tarnicy.
Krzyż na szczycie Tarnicy.
Krzemień i przełęcz Rowiń (przeł. Goprowców).
Zejście z Tarnicy.
Na grzbiecie Halicza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...