piątek, 27 września 2013

Małgorzata Szejnert "Czarny ogród".

Bajka o osiedlu Gieschewald. Bajka o pięknych czasach budowania nowego świata i nowego życia. O starym Górnym Śląsku. Ale czy bajka prawdziwa? Wspomnienia zawsze są piękne, piękniejsze niż teraźniejszość. Książka opisuje historię dzielnicy Giszowiec w Katowicach. Podaje wiele faktów, pada wiele nazwisk i dat. Im jednak geograficznie dalej od Gieschewaldu tym łatwiej o proste pomyłki. Rudy to Gross Rauden a nie Raudenz, Lazne Jesenik to Freiwaldau a nie Grafenberg.
Czy warto przeczytać? Zdecydowanie tak. Mnie ta lektura wewnętrznie zmusza do odwiedzenia tych miejsc, do przepatrzenia i zbadania górnośląskich patronackich osiedli robotniczych. A jest takowych kilka.


”Nagromadzenie wiedzy, obfitość faktów i całego gąszczu pogranicznych losów ludzi - a zwłaszcza talent autorki - zapierają dech. Książka pani Szejnert da się przyrównać do olbrzymiego meteorytu, który spadł na naszą ziemię. To z całą pewnością „dzieło życia” autorki. Dla mnie to arcydzieło w zbiorze śląskiej tematyki, które ukazuje autentyczną magię Górnego Śląska i mądrą filozofię długiego trwania jego mieszkańców (którą pani Szejnert wyłuskała w rozmowach z ludźmi) - „A my to smolymy!”.” - Kazimierz Kutz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz...