piątek, 28 lutego 2014

Święty Onufry - starzec z brodą do kolan.

Święty Onufry Wielki Pustelnik

Wędrówka w okolicach Kalwarii Zebrzydowskiej i Lanckorony obfituje w zabytki sztuki sakralnej. Jest to związane z wielowiekowym już ruchem pątniczym na tym terenie. Od stuleci rzesze pielgrzymów wydeptywały wąskie ścieżki i szerokie drogi, podążając do Sanktuarium w Kalwarii. Szeroko znane są Misteria Męki Pańskiej jakie odbywają się corocznie w Wielki Piątek na Drodze Krzyżowej wiodącej okolicznymi wzgórzami i łąkami. Okolica bogata jest w kaplice i kościoły będące stacjami na Drodze Krzyżowej oraz na tak zwanych Dróżkach . Zdecydowana większość z tych obiektów jest w chwili obecnej odnowiona (z dużym udziałem funduszy unijnych) i stanowi cenną pamiątkę architektury sakralnej.
Jednak to nie wszystko. Schodząc z uczęszczanych szlaków i dróg spotkać można mniejsze, nieco zagubione ale także urocze, zabytki i pamiątki. Wędrując po grzbiecikach i lasach natrafiliśmy na dwie figury Świętego Onufrego.
Święty Onufry (łac.) Onuphrius – żyjący na początku IV wieku święty Kościoła katolickiego i Cerkwi prawosławnej pustelnik. Według apokryfów był synem perskiego władcy. Miejscem jego zamieszkania i działalności były tereny dzisiejszego Egiptu (Pustynia Tebaidzka). (...)
(...) Na wizerunkach przedstawiany jest zazwyczaj jako starzec z długimi, białymi włosami i brodą sięgającą aż do ziemi oraz przepaską z gałęzi i liści, czasem ubrany tylko w płaszcz z własnych długich włosów. (...)

Figura Świętego Onufrego na grzbiecie pomiędzy Zakrzowem, Bugajem a Leśnicą.

Figura ukryta pod rozłożystymi drzewami. Ustawiona w miejscu gdzie grzbiet przecina stara, raczej nie używana już dziś droga wiodąca z Zakrzowa do Bugaja. Stara droga jest wąska i głęboko wcięta w ziemię, widać długo musiała służyć ludziom, a sam święty klęczy na postumencie ustawionym ponad wąwozem. Figura Świętego Onufrego datowana jest na wiek XVII, odnawiana była już w roku 1845.

Figura Świętego Onufrego na Górze Chełm.

Na szczycie Chełmu w Beskidzie Makowskim stoi figura Świętego Onufrego datowana na wiek XVI lub XVII. Figura, jak i cała kapliczka, została w ostatnich latach odnowiona po niemal całkowitym zniszczeniu w roku 1971 kiedy to sam święty został strącony z cokołu. Figura na Górze Chełm jeszcze w dziewiętnastym stuleciu była ... obrotowa. Rozwiązanie konstrukcji mocowania świętego do postumentu pozwalało na jego obracanie. Przechodzący obok pielgrzymi obracali figurę tak by Święty Onufry "odprowadzał ich wzrokiem" co miało zapewnić szczęście i pomyślność w dalszej drodze.


 Z figurą Świętego Onufrego na Górze Chełm wiąże się stara, miejscowa legenda. Natrafiłem na ten przekaz na stronie internetowej Stowarzyszenia "Marcowianki" z pobliskiej wsi Marcówka i pozwoliłem sobie ją zacytować:
"Jedna opowiada, jak to pewien bardzo biedny chłop z Marcówki, codziennie przechodząc do pracy koło świętego prosił go o pomyślność i wyciągnięcie z biedy, w jaką popadł. Zniechęcony brakiem reakcji świętego na prośby tak go zdzielił bukowym kołkiem, że święty Onufry spadł z postumentu. I cóż się okazało? W cokole, na którym stał święty, dawno, dawno temu zbójnicy mieli skrytkę, gdzie chowali zrabowane kosztowności. Chłop uznał to za dar od świętego Onufrego, a w dowód wdzięczności odnowił posąg i opiekował się nim."
Linki:

środa, 26 lutego 2014

www.anabasis.pl


www.anabasis.pl

Od stycznia roku 2013 zaprzestałem publikowania treści pod niniejszym adresem. Od tego czasu wszystkie nowe artykuły, wiadomości i zdjęcia ukazują się pod nowym adresem. Stare treści zostały importowane w całości. Zapraszam do nowego wydania mojego bloga:


sobota, 22 lutego 2014

Magurka Wilkowicka i Czupel.

Wycieczka dość niespodziewana. W sumie przypadkowa i wcześniej nie planowana. Właściwie można by ją zaliczyć do spacerów a nie wycieczek - czy jest bowiem wycieczką ledwie trzy godzinne wyjście w niewysokie Beskidy? Obowiązki rodzinne sprawiły że muszę być około 13 w sobotę w Goczałkowicach Zdroju. Można, ot tak sobie pojechać tam i z powrotem, wysiedzieć swoje za kółkiem i wrócić. I ledwie tyle mieć z tego "pięknego" dnia. Ale może zrobić coś przy okazji? Wybór pada na Magurkę Wilkowicką, Czupel przy okazji. Tak na krótko, na kawę w schronisku albo i bez tej kawy. W górach paskudnie. Mokro, chłodno i wilgotno. Szlak z Przełęczy Przegibek w małym fragmencie rozryty nową drogą przygotowaną do zwózki drewna. Odcinek niedługi ale wystarczający by wszystko było ubłocone i utytłane. Na grzbiecie resztki zlodziałego śniegu na drogach i ścieżkach. W lesie już zielono ale trzeba iść po śliskiej drodze. Mgła gęstnieje, zaczyna mżyć. Widoków absolutnie brak. Słowem: pięknie!

Magurka Wilkowicka

Magurka Wilkowicka (niem. Josefsberg – od pobliskiego źródełka św. Józefa; 909 m n.p.m.) – czwarty co do wysokości szczyt Beskidu Małego, pod względem administracyjnym znajdujący się na pograniczu Wilkowic i Międzybrodzia Bialskiego. Na szczycie nadajnik radiowo-telewizyjny, duża polana wraz ze sceną oraz schronisko górskie PTTK założone przez Beskidenverein w 1903 r. (Erzherzogin Maria Theresia – Schutzhaus auf dem Josefsberg). Schronisko dwukrotnie spłonęło i dwukrotnie je odbudowano. Dzisiejszy budynek schroniska stoi w innym miejscu niż poprzednie. Po II wojnie światowej przejęło je PTT, a następnie PTTK – ostatni większy remont odbył się w latach 1972–1974.
Przydatne linki:

Czupel

Ostatni raz na Czuplu byłem wieki temu. Nie pamiętam nawet kiedy ale było to jeszcze w ubiegłym tysiącleciu. Czupel, jako najwyższy w Beskidzie Małym, należy do Korony Gór Polskich. Teraz mogę wpisać powtórne wejście do mojego małego prywatnego zestawienia. Tym razem wejście te będzie oznaczone w kalendarzu i zapamiętane.
Czupel (933 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Beskidu Małego w Beskidach Zachodnich. Leży w zachodniej części Beskidu Małego (położonej na zachód od doliny Soły), w jej południowej części (na południe od Przełęczy Przegibek), zwanej pasmem Magurki Wilkowickiej. Cały masyw Czupla jest zalesiony. W lasach, zaliczanych do piętra regla dolnego, dominuje buk z domieszką świerka. Ostatnio wiatrołomy i wycinka drzew spowodowały wylesienie szczytu, co umożliwia oglądanie dość rozległych widoków.

niedziela, 9 lutego 2014

Góra Chełm nad Stryszowem.

Drugi dzień weekendowej wycieczki był jeszcze cieplejszy. Słońce świeciło jeszcze odważniej. Padła propozycja by wejść na jakiś szczycik. Choćby niewysoki.

Chełm (603 m npm)

Na Chełm podchodzimy ze Stryszowa. Zostawiamy samochody nieopodal kościoła i remizy strażackiej, tak gdzieś w okolicach ciekawej figury z wizerunkiem świętej Rozalii - " pątniczki co to bez biżuterii po Polsce wędrowała" (sic!). Pierwsze podejście po asfalcie, trudno liczyć na pierwotną puszczę w tych okolicach. Pogoda robi się wiosenna, wręcz z godziny na godzinę cieplej. Wchodzimy na grzbiet niebieskim, wkrótce dochodzimy do szczytu. Odpoczynek, herbatka. Na wierzchołku Chełmu stoi zabytkowa figura Świętego Onufrego - świętego pustelnika z długą brodą zamiast gaci. Wracamy schodząc ze szczytu nieznakowaną drogą. Gdzieś w połowie stoku droga gdzieś się gubi i traci. Reszta zejścia to delikatne chaszczowanie. Krzaki, dwa małe potoczki i w końcu wychodzimy na połogi grzbiecik opadający w stronę Stryszowa, gdzie znajdujemy wijącą się wśród pól i domów drogę schodzącą w dolinę Wiosna w pełni: pod nogami kwitnące kwiatki, wokół uli roje pszczół. W końcu to pierwsza połowa lutego!

sobota, 8 lutego 2014

Kalwaria Zebrzydowska i Lanckorona.

8 lutego 2014.

Kalwaria Zebrzydowska.

Parkujemy pod klasztorem i bazyliką. W pierwszej kolejności zwiedzanie kościoła. Kościół duży i ciekawy, pełen zabytkowego wyposażenia
Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – sanktuarium pasyjno-maryjne oo. bernardynów znajdujące się w Kalwarii Zebrzydowskiej. Wchodzące w skład zespołu bazylika i klasztor położone są na południe od miasta, u szczytu Góry Żar, na południe i wschód od nich znajdują się 42 kaplice i kościoły dróżek. Nazywane jest często Polską Jerozolimą. W 1999 sanktuarium wpisane zostało na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a 17 listopada 2000 roku obiekt uznany został za Pomnik historii Polski. Kalwaryjskie sanktuarium jest jednym z ważniejszych miejsc kultu pasyjnego i maryjnego – łączy zarówno kult Chrystusa cierpiącego, jak i Matki Bożej. Ideą przewodnią jest odwzorowanie ostatniej drogi Chrystusa (Droga Pojmania i Droga Krzyżowa). W sanktuarium znajduje się obraz Matki Boskiej Kalwaryjskiej. Kościół i klasztor zostały wzniesione według projektu architekta Jana Marii Bernardoniego oraz architekta i złotnika flamandzkiego Pawła Baudartha, który wzniósł prawie wszystkie kaplice kalwaryjskie. Bazylika jest budowlą późnobarokową z elementami rokoka. Wnętrze ozdobione jest polichromią, zabytkowymi stallami, bogato inkrustowanym wyposażeniem oraz licznymi obrazami. Klasztor to trzypiętrowa budowla posiadająca pięć ryzalitów-bastionów, wybudowana wokół dwóch wirydarzy (z lat 1603-1609 i 1654-1666) z wyposażeniem w stylu barokowym i rokoko. Część bliżej kościoła, ze studnią pośrodku, zdobi dekoracja stiukowa oraz portrety fundatorów i dobrodziejów klasztoru. Tzw. Park Pielgrzymkowy składa się z zespołu kościołów i kaplic o barokowej i manierystycznej architekturze, przypominających w rzucie poziomym różne figury geometryczne. Wkomponowane są one w naturalny krajobraz i zainspirowane opisami Ziemi Świętej Christiana Adrichomiusa. Od południa kościół i klasztor otacza mur (1624) z dwoma bastionami przekształconymi w 1747 r. na potrzeby duszpasterskie oraz kaplice św. Anny i Matki Boskiej Bolesnej. Na zachód znajduje się dziedziniec otoczony budynkami gospodarczymi i dwukondygnacyjną bramą z mansardowym dachem oraz pawilon w narożniku od południa. (za Wikipedią)
Po zwiedzeniu i obfotografowaniu kościoła zaczynamy zasadniczą wycieczkę. Dużo powiedziane: wycieczkę. Może spacer ledwie między kaplicami. Przynajmniej na początku tak to wyglądało. Ale później zrobiło się normalniej. Ruiny zamku na górze Żar, potem zejście do Bugaja Zakrzowskiego i znów na grzbiecik, dalej w stronę Lanckorony. Pogoda można rzec: plażowa. Na gałęziach rozbijające się pąki i bazie. Widoki szerokie. Ciepło.

Ciekawe linki:

Lackorona.

Lanckorona, miasteczko na zboczu góry. Rady nie ma, swoje trzeba odrobić. Podejście tym "straszniejsze" że ze świadomością rychłego posiłku w miasteczku. Nasza grupa idzie w rozsypkę, zaczynamy podchodzić różnymi wariantami. Jedni wpierw po błocie, później asfaltem, inni wprost odwrotnie. Spotykamy się na pochyłym, kamiennym Rynku. To jeden z niewielu takich placów w Polsce. Klimat tego miejsca jest niepowtarzalny.
W Lanckoronie zjadamy jakiś mały obiadek i w ostatnich promieniach zachodzącego słońca, obchodząc Lanckorońską Górę od wschodu wracamy pod klasztor w Kalwarii. Po drodze znów kapliczki i kościoły na "dróżkach". I most nad Cedronem. Bo potok Skawinka w tym miejscu nosi "świętą nazwę". Na zakończenie wycieczki zwiedzamy wojskowy cmentarz z czasów I Wojny Światowej, tuż pod klasztorem.
Ciekawe linki: