niedziela, 24 sierpnia 2014

Gniezno. Archikatedra

Archikatedra w Gnieźnie.

Czas wracać do domu. Pogoda jakby to wiedziała i "płakała" razem ze mną. Przynajmniej przez pół Wielkopolski. W krótkiej przerwie w rzęsistych deszczach zatrzymuje się w Gnieźnie i zwiedzam jeden z najważniejszych kościołów w Polsce. Archikatedrę gnieźnieńską, Bazylika prymasowska Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gnieźnie. Wzgórze Lecha wraz z Bazyliką prymasowską stanowi zabytek najwyższej klasy oraz jest jedna z najważniejszych pamiątek historycznych zaświadczających o dziejach Polski od ich zarania po dziś dzień. W jej wnętrzu znajdują się cenne pamiątki dawnej sztuki takie jak relikwiarz Świętego Wojciecha i Drzwi Gnieźnieńskie. O Archikatedrze w Gnieźnie nie będę się rozpisywał , bo to jest obszerny temat i nie czuję się na siłach by go rzetelnie przedstawić. Inni zrobili to wcześniej, nie sądzę bym zrobił to lepiej.
PS: W wyborczej ukazał się artykuł na temat Świętego Wojciecha i relikwii tego świętego. Trzy głowy Świętego Wojciecha.

sobota, 23 sierpnia 2014

Drawieński PN. Płociczna.

Drugi dzień na rowerze. Niestety także ostatni. Tym razem wypuszczam się z Dominikowa na północny wschód, w kierunku Nowej Korytnicy. Zaczynam od terenów leżących poza parkiem narodowym by dojechać do brzegów rzeki Płociczna. Z Nowej Korytnicy jadę przez Jelenie do Miradzi, gdzie pierwszy raz napotykam drugą co wielkości rzekę Drawieńskiego Parku Narodowego. Powrót przez Ostrowite (Ostrowiec), Głusko i Springe.

Korytnica.


Przy wjeździe do Nowej Korytnicy jest małe pole biwakowe i miejsce wodowania kajaków. Masa ludzi, autobus, parę dostawczaków z charakterystycznymi przyczepami do przewozu kajaków. Właśnie większa grupa rozpoczyna spływ Korytnicą, planują dopłynąć do Sówki. Jest wesoło, w zasadzie w każdym kajaku już jest otwarta puszeczka piwka, śmiechy, krzyki i zabawa. Tylko nie wiem dlaczego płyną w górę rzeki? Wszak Sówka jest poniżej. Zatrzymuje się na moście drogowym nad rzeką i patrzę na te kolorowe, polietylenowe zamieszanie. Mimo dość zdecydowanego nurtu niektórzy uczestnicy mają problemy z określeniem w którą to stronę płynie rzeka, w którą to stronę jest "z biegiem rzeki". W Nowej Korytnicy jest stary cmentarz, tak jest oznaczone na mojej mapie. Rzeczywistość jest już inna, drobne ułomki kamiennych nagrobków porośnięte są dorodnym borem sosnowym a wszystko ogrodzone "siatką leśniczą". Tablica głosi: Uwaga, uprawy leśne! Mimo wszystko nie wiem czy to się godzi...
Nowa Korytnica (niem. Neu Körtnitz) – osada w Polsce położona w województwie zachodniopomorskim, w powiecie choszczeńskim, w gminie Drawno. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa gorzowskiego. W roku 2007 osada liczyła 5 mieszkańców. Osada wchodzi w skład sołectwa Niemieńsko. Najbardziej na wschód położona miejscowość zarówno gminy, jak i powiatu. Na miejscu leśniczówka, parking leśny i dwa pola biwakowe - miejsce zlotów harcerskich.(...) Trasa kajakowa w dół rzeki wypływającej z jeziora, jedna z ładniejszych w dorzeczu Drawy.Przy jednym z jezior widoczny wbity w drzewo 100-letni guzik harcerski. Korytnica – rzeka na Pojezierzu Wałeckim, lewy dopływ Drawy, źródła koło Mirosławca w województwie zachodniopomorskim, ujście na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego. Nazwę Korytnica wprowadzono urzędowo w 1949 roku, zastępując poprzednią niemiecką nazwę rzeki – Körtnitz-Fluss (źródło: Wikipedia)
Przydatne linki:

Płociczna.

Do Płocicznej docieram w okolicy miejscowości o dość ciekawej nazwie "Miradź". Nazwa mnie tak zaciekawiła że nieopacznie mijam skrzyżowanie na którym miałem skręcić w prawo i zjeżdżam, a jakże, po starym bruku wprost na most na Płocicznej. Po drodze mijam resztki Kanału Sicieńskiego. Jednak nie ma tego złego, miejsce jest ładne i warte uruchomienia aparatu. Na tereny parku narodowego wjeżdżam w miejscu osady Pustelnia. Jest tu żelbetowy most i miejsce postoju z ławeczkami i stolikami. W sam raz na zasłużony odpoczynek.
Płociczna – rzeka w województwie zachodniopomorskim, na Pojezierzu Wałeckim, lewy dopływ Drawy. Jej źródła znajdują się niedaleko miasta Mirosławiec. W dolnym biegu przepływa przez Drawieński Park Narodowy. Wzdłuż biegu rzeki liczne jeziora i tereny leśne - Puszcza Drawska. Nazwę Płociczna wprowadzono urzędowo w 1949 roku, zastępując poprzednią niemiecką nazwę rzeki – Plötzenfliess (źródło: Wikipedia)
Przydatne linki:

Ostrowite.

Odcinek za Pustelnią wiedzie w całości terenami parkowymi. Wygodna szutrowa droga, gdzie nie gdzie piaszczysta, czasem brukowana. To taki odcinek jakby "górski". Teren w okolicy Jeziora Ostrowitego jest lekko pofałdowany, droga dzięki temu jest ładna i ciekawa. Mijam most na Płocicznej w okolicy dawnej huty szkła, nieco powyżej miejsca gdzie do Płocicznej wpada Cieszynka. Wkrótce jestem w Ostrowitem, dawnym niemieckim Werder. Ostrowite to miejscowość która zrobiła na mnie chyba największe wrażenie. Właściwie nie miejscowość tylko resztki miejscowości. Ośrodek zamiejscowy DPN, leśniczówka i może jeszcze ze trzy domy - wszystko postawione w technice fachwerku. Na krańcu osady ruiny kościoła i pozostałości po cmentarzu. Z kościoła zostały tylko gołe mury - a ponoć ostatnią mszę odprawiono w nim w roku 1968, więc już całkiem sporo po II wojnie światowej. Wszystko to przypomina swoim klimatem tereny Beskidu Niskiego. I tu i tam wsie wysiedlono a domy i kościoły w wielu przypadkach zrównano z ziemią. Zapadające się z zieleń lasów resztki cmentarzy to jedyne świadectwa ludnych dawniej osad. I aleje wysadzane dorodnymi dziś jaworami, jak w Sudetach. Chyba dlatego będąc w Ostrowitem, mimo że to przecież wszystko jest na niżu, nie opuszczało mnie poczucie że jestem gdzieś w górach, na jakiejś górskiej płaszczowinie... Do Głuska zjeżdżam brukowaną drogą, do Dominikowa wracam znaną mi już drogą przez Springe. Przydatne linki:

piątek, 22 sierpnia 2014

Drawieński PN. Drawa.

Pierwszy dzień śmigania na rowerze. Długa jazda samochodem dnia poprzedniego już odespana, pogoda na wycieczkę w sam raz. Ruszam do Drawna by później skierować się, wzdłuż zachodniego brzegu Drawy, do Głuska. Wkrótce zagłębiam się w lasy Drawieńskiego Parku Narodowego.

Drawieński Park Narodowy.

Niniejszym, już pierwszego dnia, zaznaczam jako "zdobyty" kolejny na liście polskich parków narodowych. Tym razem park nizinny. Zresztą wszystkie górskie już mam zaliczone. Drawieński Park Narodowy zwiedzam na rowerze co w sumie jest nietypowe bo park ten właściwie składa się z rzeki Drawy i jej dopływu, rzeki Płocicznej. Zasadniczo, by zobaczyć to co w nim najciekawszego i najpiękniejszego, należy przezeń spłynąć na kajaku. Traktuję więc moje zwiedzanie rowerowe jako solidny podkład pod przyszły spływ. Tym solidniejszy podkład, że dający pojęcie o charakterze kulturowo-historycznym tych okolic. Rower bowiem jest najlepszym sposobem na eksplorację uwzględniającą zabytki i tym podobne pamiątki.
Drawieński Park Narodowy – polski park narodowy o powierzchni 114,41 km², utworzony w 1990 r. jest, na terenie trzech województw:
  • lubuskie: 55,91 km²
  • zachodniopomorskie: 54,72 km²
  • wielkopolskie: 3,78 km²
Park położony jest w północno-zachodniej Polsce, na Równinie Drawskiej, w kompleksie Puszczy Drawskiej. Południowa granica Parku przebiega wzdłuż drogi krajowej nr 22. Położenie geograficzne Parku:
  • długość geograficzna od 15°45′ do 16°45′E
  • szerokość geograficzna od 53°00′ do 53°15′N
Lasy na terenie Parku zajmują 83% powierzchni. W większości są to lasy bukowe i dębowo-bukowe, a także bory sosnowe. Ponadto 10% powierzchni wodnej Parku zajmują jeziora wraz z rzekami. Główne rzeki to: Drawa i Płociczna. Jeziora: 20 zbiorników wodnych, w tym unikatowe w skali kraju, Jezioro Czarne. Największe Jezioro Ostrowiec. W Parku znajduje się 20 obszarów ochrony ścisłej. (źródło: Wikipedia)
Kajakowe pomniki związane z Karolem Wojtyłą to niemal obowiązkowy punkt programu. Ale cóż można by upamiętniać na tych terenach, historię Prus czy Nowej Marchii? Tym razem w Barnimiu, nad rzeką, spotkałem "kajak" granitowy... Przydatne linki:

Drawa - wzdłuż rzeki.

Drawą powinno się spływać na kajaku. I tyle. Rowerowa wędrówka wzdłuż rzeki pozwala ledwie liznąć jej uroków. Drogi wiodą w pewnym oddaleniu od rzeki, jedynie czasami zbliżając się do niej. Kilka bocznych "wycieczek" nad brzeg pozwala zaledwie na punktowy, miejscowy wgląd. Pozwala właściwie tylko przekonać się co tracimy. Ale mam nadzieję że tracimy tylko tym razem, że następna wizyta w Drawieńskim Parku Narodowym to już będzie regularny spływ. Te pojedyncze obrazki z nad Drawy, zapamiętane i utrwalone na matrycy aparatu, będą inspirowały i motywowały do przyszłego spływu.
Drawa (niem. Drage) – rzeka w północno-zachodniej Polsce o długości 185,9 km i powierzchni zlewni 3296,4 km². Rzeka przepływa przez następujące regiony fizycznogeograficzne: Pojezierze Drawskie, Równinę Drawską i częściowo Pojezierze Wałeckie i Kotlinę Gorzowską (u ujścia). Źródło Drawy znajduje się w okolicach wsi Zdroje w gminie Połczyn-Zdrój w Drawskim Parku Krajobrazowym. Dalej przepływa przez rezerwat przyrody Dolina Pięciu Jezior (Krzywe, Krąg, Długie Jezioro, Jezioro Głębokie i Jezioro Małe), Żerdno oraz najgłębsze jezioro woj. zachodniopomorskiego – Drawsko. Następnie przez Wilczkowo, miasta Złocieniec i Drawsko Pomorskie w którym Drawa płynie w dwóch odnogach, jezioro Lubie, Wielkie Dębno, Poligon Drawski oraz wieś Prostynię w gminie Kalisz Pomorski. Kolejne jest miasto Drawno, w którym znajduje się siedziba Drawieńskiego Parku Narodowego, przez który przepływa Drawa i jej dopływ, Płociczna. Następnie rzeka wyznacza granicę pomiędzy województwami: wielkopolskim i lubuskim, a w okolicach Krzyża Wielkopolskiego (Bielice Nowe) wpada do Noteci. (...)

Szlak kajakowy Drawy im. Ks.Kard. Karola Wojtyły

Początek w Czaplinku nad jeziorem Drawsko (173 km do ujścia), koniec w Krzyżu (2,4 km). Szlak przedzielony poligonem drawskim na dwie części - północną (Drawski Park Krajobrazowy i Pojezierze Drawskie) oraz południową (Drawieński Park Narodowy i Puszcza Drawska). Na większości odcinków szlak wygodny z miejscowymi trudnościami. W parku narodowym szlak momentami trudny o charakterze podgórskim. Na jeziorach Drawsko i Lubie boczny wiatr i fala (źródło: Wikipedia)
Przydatne linki:

Binduga Święta Hala.

Widok z dawnej bindugi Święta Hala jest pyszny. Wysoki i stromo podcięty brzeg a w dole wijąca się Drawa. Wszystko ukryte pod zielonymi koronami drzew. Sam na sam z przyrodą.
Binduga (od niemieckiego słowa binden=wiązać), jest to śródleśna polana, dawna składnica drewna, położona nad brzegiem rzeki. Nazwa ta obejmuje nie tylko składowisko lądowe, ale także część powierzchni wodnej, przylegającej bezpośrednio do składowiska. Fragment umocnionego drewnianymi legarami zbocza, po którym spuszczano drewno, nazywano stoczyskiem. Zrzucane do wody pnie łączono przy użyciu żerdzi i gwoździ w tzw. tafle, wiązano je łańcuchami jedna za drugą w sznur, zwany tratwą. Do sterowania tratwą, załodze służyły narzędzia: szrek – kłoda do hamowania, peć (draga) – okuta żerdź do odpychania się od dna. W 1979 r. odbył się ostatni, zorganizowany spław drewna na Drawie. Obecnie nad Drawą, na odcinku przepływającym przez DPN, znajduje się 13 nieczynnych bindug. Wyróżniają się one odrębną od otoczenia roślinnością i składem drzewostanu na stoku. Dzieje się tak w wyniku spontanicznego zarastania dawnych siedlisk bukowych i pojawiania się na polanach roślinności charakterystycznej dla łąk śródleśnych. (źródło: www.dpn.pl)
Przydatne linki:

Wydrzy Kamień.

Wydrzy Kamień (Wydrzy Głaz, Dziewiczy Kamień, Niklowy Kamień) to największy polodowcowy głaz narzutowy w Drawieńskim Parku Narodowym. Wystaje w części wprost z rzeki Drawy i jest położony jakieś dwieście metrów z biegiem nurtu od dawnej bindugi Święta Hala. Dzika rzeka, dziewiczy las wokół, wilgotne i zielone mchy i ... jaskrawo pomarańczowy bohomaz: RTS Drezdenko. Jakby odrzucić precz całą wewnętrzną złość na tak chamski akt wandalizmu, złość na idiotyczne zniszczenia uczynione przyrodzie to można by nawet zachwycić się niesamowitym zestawieniem kolorystycznym, kontrastującym oranżem na zimnej zieleni lasów i mchów. Ale nie sposób tej złości precz odrzucić!
Wydrzy Głaz znajduje się w DRAWIEŃSKIM PARKU NARODOWYM, w nurcie rzeki Drawa, na wysokości wsi Sitnica, ale po drugiej stronie rzeki. Granitowy głaz ma 14,2 metra obwodu. Według leśników jest najwiekszym głazem narzutowym w regionie. (źródło: www.naszewycieczki.pl)
Przydatne linki:

Głusko.

Głusko to miejscowość w samym sercu Drawieńskiego Parku Narodowego. Wszędzie naokoło jest gęsty las, za miedzą płynie Drawa, kawałek dalej Płociczna. Punkt informacyjny DPN zamknięty, ale na cóż mi on... ważne że działa wiejski sklepik. Chleba i bułek nie ma już dawno, piwo i wino marki "wino" są zawsze - taki biznes. Wyblakły plafon zachęcający do zakupu piwa "Bosman", swą łuszczącą się powierzchnownością nadaje sklepikowi swoisty klimat i charakter. Trochę to jakby fantastyczne, niedzisiejsze.
Głusko (niem. Steinbusch) – osada w Polsce położona w województwie lubuskim, w powiecie strzelecko-drezdeneckim, w gminie Dobiegniew. Siedziba sołectwa (w skład którego wchodzą także osady Sitnica, Moczele, Ostrowite, Podszkle, Kamienna Knieja i Żeleźnica).Osada liczy ok. 210 mieszkańców, a całe sołectwo – ok. 340 mieszkańców.(...) Osada wzmiankowana w XIII w. jako własność opactwa cysterskiego w Bierzwniku. Osada została prawdopodobnie opuszczona, gdyż XVI w. ponownie założył tu wieś Rüdiger Wedel. W XIX w. w Głusku działał wzorcowy majątek Fryderyka von Sydow, znany m.in. z browaru, gorzelni, dwóch młynów i huty szkła. Majątek znany był z hodowli owiec i bydła mlecznego, produkowano lokalną odmianę sera – tzw. ser głuskowski. Czyniono próby uprawy winorośli. Od spadkobierców von Sydowa majątek przeszedł na własność kasy leśnej i przekształcono go w nadleśnictwo, które w 1921 r. obejmowało ponad 7000 ha.(...) (źródło: Wikipedia)
Elektrownia Wodna "Kamienna" – mała elektrownia wodna o mocy 0,96 MW na rzece Drawa, ok. 1 km na pd.-zach. od osady Głusko, w Drawieńskim Parku Narodowym. Jedna z najstarszych elektrowni wodnych w Polsce. Budowę zakładu rozpoczęto w 1896 r. (w pięć lat po uruchomieniu pierwszej elektrowni wodnej na świecie), a prąd wykorzystywano pierwotnie do produkcji karbidu. Od 1909 r. elektrownia zasilała w energię powiat choszczeński, pyrzycki, strzelecki i części myśliborskiego. Elektrownia z budynkiem głównym, gospodarczym i rozdzielnią, jest dziś zabytkiem techniki wysokiej rangi. Funkcjonuje nieprzerwanie od chwili jej zbudowania. Prąd wytwarzają dwie turbiny Francisa z 1898 r. W hali maszyn zabytkowa suwnica z 1909 r. o napędzie ręcznym. Wodę do turbin doprowadzają dwa upusty robocze, obok jest upust jałowy. Na prawym ramieniu rzeki 21-komorowa przepławka dla ryb (ze względu na wadliwą konstrukcję praktycznie nieskuteczna) i pochylnia dla tratew, dziś nie używana (źródło: Wikipedia)
Kanał Sicieński – kanał wodny, zabytek techniki na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego. Kanał nawadniający długości ok. 22 km, dziś na znacznej długości suchy. Odgałęzia się od. jez. Sitno i biegnie wzdłuż doliny Płocicznej i Jez. Ostrowieckiego, przerzucając się następnie w dolinę Drawy, gdzie doprowadzał wodę do łąk w okolicach Głuska. Według miejscowych podań miał być zbudowany w 2. poł. XIX w. przez jeńców francuskich z wojny 1871 r. (stąd nazwa – "Wał Francuski"), bardziej prawdopodobna jest jednak wersja datująca jego powstanie na lata 1811-1843. Był elementem tzw. stokowo-grzbietowego systemu nawadniania łąk. Dzięki funkcjonowaniu tego systemu na terasach dolinnych zbudowanych z luźnego piasku utrzymywano wilgotne łąki, dziś rosną tam ubogie murawy napiaskowe lub uprawy sosnowe (np. koło Miradza i Głuska). Na wale skupienia roślinności ciepłolubnej. Pozostałości kanału są zabytkiem sztuki inżynierskiej. Wałem biegną na dużych odcinkach znakowane szlaki: niebieski z Moczel nad Jez. Ostrowieckie, żółty wzdłuż Jeziora Ostrowieckiego, czerwony z Pustelni w kierunku Marty. (źródło: Wikipedia)
Przydatne linki:

Springe. Pozostałości cmentarza.

Dąbrowa czyli Springe to właściwie tylko miejsce z nazwą. Nie ma tu już śladu dawnej osady leśnej. Przed wojną Springe wraz z pobliskimi Moczelami, jeszcze wtedy nazywającymi się Mariental, tworzyły spore skupisko ludzkie. Te dwie osady zamieszkałe przede wszystkim przez pracowników leśnych i ich rodziny liczyły sobie niegdyś i sto dusz. Dziś w Moczelach ostały się tylko cztery domy. Springe jest wyludnione, zostali tu tylko zmarli, pochowani na dawnym, wiejskim cmentarzu. Cmentarz pozostawiony przez dziesięciolecia na pastwę przyrody i wandali przedstawia się dziś niezbyt dobrze. Mimo widocznych pewnych prac porządkowych poczynionych zapewne siłami Parku Narodowego, zarasta obfitym zielskiem a resztki nagrobków zapadają się coraz bardziej w ziemię . Ale taka jest kolej rzeczy... Przydatne linki:

czwartek, 21 sierpnia 2014

Dominikowo czyli rozprawa chodzieska.

No i przyszło wezwanie. Wezwanie na świadka, do sądu. Sprawa karna. W Sądzie Rejonowym w Wągrowcu, wydział zamiejscowy w Chodzieży. Świetnie. Gdzie Gliwice a gdzie Chodzież?! Lekko licząc czterysta kilometrów samochodem. Jak mniemam kilka niezłych godzin wysiedzianych za kierownicą a gadki "przy płocie" ze kwadrans, może nawet dziesięć minut. Niech to szlag! Ale... Do pięknie wypisanego i wydrukowanego wezwania była przypięta marnym zszywaczem druga kartelucha, zadrukowana drobniejszym druczkiem ale zawierająca informacje radośniejsze niż te zawarte w wezwaniu. Poza straszeniem cóż to się nie stanie jak świadek się nie stawi na rozprawie, stało tam jak byk:
"Świadkowi oraz osobie towarzyszącej świadkowi, jeżeli świadek nie mógł stawić się na wezwanie sądu bez opieki tej osoby, przysługuje zwrot kosztów podróży własnym samochodem lub innym odpowiednim środkiem transportu... (art. 618a §1, 3 i 4, art. 618b §1 i 4, art. 618c §1 oraz 618d k.p.k. w zw. z art 119 k.p.w.).
Czyli co...?! Yyy...? Tak! Już wiem! Ministerstwo Sprawiedliwości funduje mi wycieczkę! Jadę zwiedzić dawno obiecywany sobie Drawieński Park Narodowy! Było tak jak przypuszczałem: do Chodzieży jechałem ponad siedem godzin, w sądzie załatwiłem wszystko w czterdzieści minut, łącznie z wypłatą rzeczonego zwrotu kosztów dojazdu w sądowej kasie. W gotówce. Wieczorem rozbiłem namiot na polu namiotowym położonym w Dominikowie koło Drawna, nad brzegiem uroczego i spokojnego jeziora Dominikowskiego. Cisza i spokój, ludzi na polu namiotowym niewiele.

Dominikowo.

Niewielka wioska położona na północ od Drawieńskiego Parku Narodowego. Położona na tyle blisko że stanowi przyzwoitą bazę dla realizacji jednodniowych wypadów na teren Parku, na tyle daleko że nie ma tu już idiotycznych obostrzeń i opłat wymyślanych przez Park. Czysta uliczka, ukwiecone rabatki na głównym placu, sklep z parasolkami i stary, kamienny kościół z dzwonnicą "w kratkę". A na końcu tego wszystkiego pole namiotowe nad samym jeziorem. Właściwie czegóż więcej żądać!
Dominikowo (niem. Mienken) – wieś sołecka w Polsce położona w województwie zachodniopomorskim, w powiecie choszczeńskim, w gminie Drawno. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa gorzowskiego. W roku 2007 wieś liczyła 243 mieszkańców.(...) Według rejestru Narodowego Instytutu Dziedzictwa na listę zabytków wpisany jest:
  • kościół ewangelicki, obecnie pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP z końca XVI wieku, wieża szachulcowa z około 1630 roku. Kościół filialny, rzymskokatolicki należący do parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Barnimiu, dekanatu Drawno, archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, metropolii szczecińsko-kamieńskiej (...) (źródło: Wikipedia)
Przydatne linki:

Jezioro Dominikowskie.

Jezioro o powierzchni 78 ha i 17 m głębokości, zwane też Dominikowem położone w malowniczej rynnie terenowej. Przepływa przez nie rzeka Słopica, tu jednak będąca jedynie małym strumieniem. Z wyjątkiem krótkiego odcinka przy wsi otoczone lasami, słynie z czystej i przejrzystej wody. Niewiele roślinności przybrzeżnej, na dnie ramiennice. Na zachodnim brzegu wieś Dominikowo i plaża, latem licznie uczęszczana przez mieszkańców Drawna, okolicy oraz turystów. (www.drawno.pl)
Przydatne linki:

piątek, 8 sierpnia 2014

Rudy w ciepłe, sierpniowe popołudnie.

Popołudniowy wypad na rower. Krótki. Ciepło, wręcz nieprzyjemnie duszno. Bargłówka - Orły - Rudy - Borowiec - Orły - Bargłówka.


niedziela, 3 sierpnia 2014

Ruda na kajaku.

Kajakowy spływ Rudą od Brantołki do Kuźni Raciborskiej. Czyli nasze zwykłe Gross Rauden, tym razem podane w sposób niezwykły. W sumie pomysł dość szybki i niespodziewany, realizacja jeszcze gwałtowniejsza. "Gwałtowniejsza" - czyli bez specjalnych przygotowań i jakiegokolwiek sprawdzenia czego można się spodziewać na rzece. Miało być przyjemnie i lajtowo, a rzeka dała nam w tyłek. Zresztą zawsze to w ten sposób wygląda na etapie planów. Potem bywa różnie. Kajaki rzuciliśmy na wodę poniżej jazu w Brantołce. Początkowo rzeka robiła wrażenie nieco przygnębiające, uregulowana w przeszłości, dziś zaśmiecona - i tak źle, i tak niedobrze. Płynąca wśród pól, porośnięta na brzegach krzakami nie prezentowała się najlepiej. Zwieńczeniem tego były włażące do wody i wypróżniające się do niej krowy z pobliskiego pastwiska. Tak było do Rudy Kozielskiej. W końcu, za ostatnimi zabudowaniami wsi wpłynęliśmy na tereny leśne i zaczęło się robić bardziej dziko i przyjemnie. Po jakimś czasie "przyjemnie" zamieniło się w ciężką orkę na mieliznach, mozolne pokonywanie zwałek. Zwalonych konarów drzew było coraz więcej a rzeka wiła się coraz bardziej zdecydowanie. Piaszczyste brzegi podmywane wodą zasłaniały widoki, właściwie trudno było znaleźć dogodne miejsca do wyjścia na ląd. Były takie fragmenty spływu gdzie więcej było przenosek i przeciągania niż siedzenia w kajaku. Straty w ludziach i sprzęcie okazały się nieuniknione: w sumie dwie wywrotki połączone z kąpielą całkowitą, stracone okulary, zalany aparat fotograficzny, zamoczony pilot do alarmu samochodowego. Widok mostu przed Kuźnią Raciborską u wszystkich wywołał okrzyk radości. Trasa spływu mierzyła jakieś 13-14 kilometrów, potrzebowaliśmy na to siedmiu godzin. Ale jesteśmy z siebie dumni!
Ruda (niem. Raude) – rzeka, prawy dopływ Odry o długości ok. 50 km. Źródło rzeki znajduje się w południowej części Żor, w pobliżu drogi prowadzącej do Jastrzębia-Zdroju. Wody rzeki ze względu na zanieczyszczenia zaliczane są do wód pozaklasowych. Dopływy Rudy: Nacyna i Sumina (Wikipedia)
Przydatne linki: