sobota, 23 sierpnia 2014

Drawieński PN. Płociczna.

Drugi dzień na rowerze. Niestety także ostatni. Tym razem wypuszczam się z Dominikowa na północny wschód, w kierunku Nowej Korytnicy. Zaczynam od terenów leżących poza parkiem narodowym by dojechać do brzegów rzeki Płociczna. Z Nowej Korytnicy jadę przez Jelenie do Miradzi, gdzie pierwszy raz napotykam drugą co wielkości rzekę Drawieńskiego Parku Narodowego. Powrót przez Ostrowite (Ostrowiec), Głusko i Springe.

Korytnica.


Przy wjeździe do Nowej Korytnicy jest małe pole biwakowe i miejsce wodowania kajaków. Masa ludzi, autobus, parę dostawczaków z charakterystycznymi przyczepami do przewozu kajaków. Właśnie większa grupa rozpoczyna spływ Korytnicą, planują dopłynąć do Sówki. Jest wesoło, w zasadzie w każdym kajaku już jest otwarta puszeczka piwka, śmiechy, krzyki i zabawa. Tylko nie wiem dlaczego płyną w górę rzeki? Wszak Sówka jest poniżej. Zatrzymuje się na moście drogowym nad rzeką i patrzę na te kolorowe, polietylenowe zamieszanie. Mimo dość zdecydowanego nurtu niektórzy uczestnicy mają problemy z określeniem w którą to stronę płynie rzeka, w którą to stronę jest "z biegiem rzeki". W Nowej Korytnicy jest stary cmentarz, tak jest oznaczone na mojej mapie. Rzeczywistość jest już inna, drobne ułomki kamiennych nagrobków porośnięte są dorodnym borem sosnowym a wszystko ogrodzone "siatką leśniczą". Tablica głosi: Uwaga, uprawy leśne! Mimo wszystko nie wiem czy to się godzi...
Nowa Korytnica (niem. Neu Körtnitz) – osada w Polsce położona w województwie zachodniopomorskim, w powiecie choszczeńskim, w gminie Drawno. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa gorzowskiego. W roku 2007 osada liczyła 5 mieszkańców. Osada wchodzi w skład sołectwa Niemieńsko. Najbardziej na wschód położona miejscowość zarówno gminy, jak i powiatu. Na miejscu leśniczówka, parking leśny i dwa pola biwakowe - miejsce zlotów harcerskich.(...) Trasa kajakowa w dół rzeki wypływającej z jeziora, jedna z ładniejszych w dorzeczu Drawy.Przy jednym z jezior widoczny wbity w drzewo 100-letni guzik harcerski. Korytnica – rzeka na Pojezierzu Wałeckim, lewy dopływ Drawy, źródła koło Mirosławca w województwie zachodniopomorskim, ujście na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego. Nazwę Korytnica wprowadzono urzędowo w 1949 roku, zastępując poprzednią niemiecką nazwę rzeki – Körtnitz-Fluss (źródło: Wikipedia)
Przydatne linki:

Płociczna.

Do Płocicznej docieram w okolicy miejscowości o dość ciekawej nazwie "Miradź". Nazwa mnie tak zaciekawiła że nieopacznie mijam skrzyżowanie na którym miałem skręcić w prawo i zjeżdżam, a jakże, po starym bruku wprost na most na Płocicznej. Po drodze mijam resztki Kanału Sicieńskiego. Jednak nie ma tego złego, miejsce jest ładne i warte uruchomienia aparatu. Na tereny parku narodowego wjeżdżam w miejscu osady Pustelnia. Jest tu żelbetowy most i miejsce postoju z ławeczkami i stolikami. W sam raz na zasłużony odpoczynek.
Płociczna – rzeka w województwie zachodniopomorskim, na Pojezierzu Wałeckim, lewy dopływ Drawy. Jej źródła znajdują się niedaleko miasta Mirosławiec. W dolnym biegu przepływa przez Drawieński Park Narodowy. Wzdłuż biegu rzeki liczne jeziora i tereny leśne - Puszcza Drawska. Nazwę Płociczna wprowadzono urzędowo w 1949 roku, zastępując poprzednią niemiecką nazwę rzeki – Plötzenfliess (źródło: Wikipedia)
Przydatne linki:

Ostrowite.

Odcinek za Pustelnią wiedzie w całości terenami parkowymi. Wygodna szutrowa droga, gdzie nie gdzie piaszczysta, czasem brukowana. To taki odcinek jakby "górski". Teren w okolicy Jeziora Ostrowitego jest lekko pofałdowany, droga dzięki temu jest ładna i ciekawa. Mijam most na Płocicznej w okolicy dawnej huty szkła, nieco powyżej miejsca gdzie do Płocicznej wpada Cieszynka. Wkrótce jestem w Ostrowitem, dawnym niemieckim Werder. Ostrowite to miejscowość która zrobiła na mnie chyba największe wrażenie. Właściwie nie miejscowość tylko resztki miejscowości. Ośrodek zamiejscowy DPN, leśniczówka i może jeszcze ze trzy domy - wszystko postawione w technice fachwerku. Na krańcu osady ruiny kościoła i pozostałości po cmentarzu. Z kościoła zostały tylko gołe mury - a ponoć ostatnią mszę odprawiono w nim w roku 1968, więc już całkiem sporo po II wojnie światowej. Wszystko to przypomina swoim klimatem tereny Beskidu Niskiego. I tu i tam wsie wysiedlono a domy i kościoły w wielu przypadkach zrównano z ziemią. Zapadające się z zieleń lasów resztki cmentarzy to jedyne świadectwa ludnych dawniej osad. I aleje wysadzane dorodnymi dziś jaworami, jak w Sudetach. Chyba dlatego będąc w Ostrowitem, mimo że to przecież wszystko jest na niżu, nie opuszczało mnie poczucie że jestem gdzieś w górach, na jakiejś górskiej płaszczowinie... Do Głuska zjeżdżam brukowaną drogą, do Dominikowa wracam znaną mi już drogą przez Springe. Przydatne linki:

4 komentarze:

  1. W DPN można się zakochać :-) Polecam moja stronke www.facebook.com/28cali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, można się zakochać! Tylko dlaczego to tak daleko z Gliwic.

      Usuń
  2. DPN DPN DPN cztery wypady i ciągle mi mało. To niesamowite miejsce. Rower kajak i nogi... nic dodać nic ująć trzeba tu być, poczuć , usłyszeć już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w tym (dla mnie ) magicznym, niesamowitym, skrywającym w sobie niewiarygodnie wielką ilość fantastycznych doznań miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo magicznym miejscem jest "półwysep dębowy" przy j. Ostrowieckim

      Usuń

Wpisz swój komentarz...