niedziela, 26 października 2014

Frydman. Kościół gotycki.

Drugi dzień eskapady pienińskiej poświęcamy na zwiedzanie zabytków. Biało tynkowany kościół we Frydmanie, dobrze widoczny z okolicznych gór, kusił od dawna. Teraz przyszła jego kolej. Zwiedzamy otoczenie, zaglądamy przez kratę kruchty do środka. Na terenie dawnego przykościelnego cmentarza znajdujemy kilka pojedynczych, starych nagrobków. Jest opisany po niemiecku, jest opisany w języku węgierskim... Uwielbiam narodową nieokreśloność pogranicza...

Frydman (słow. Fridman, węg. Frigyesvágása, niem. Friedmann), wieś w Polsce położona w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim, w gminie Łapsze Niżne. Położona jest w regionie geograficznym Kotlina Nowotarska i historyczno-etnograficznym Spisz, w miejscu gdzie rzeka Białka wpada do Zbiornika Czorsztyńskiego. Jedna z najbardziej atrakcyjnych wsi Podtatrza w Polsce, pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku. Na rynku znajduje się wczesnogotycki kościół św. Stanisława, z wyjątkową wieżą zwieńczoną późnorenesansową attyką oraz ośmiokątną kaplicą. Niektórzy mówią, że ludzie z tej wsi posługują się własnym dialektem zwanym też "frydmańskim". Inny zabytek to kasztel (obronny dwór) z 1585 roku, zbudowany przez węgierskich władców tych okolic, Horwathów. We wsi działa zespół regionalny i orkiestra dęta. Kościół pw. św. Stanisława Biskupa – najstarszy zabytek architektury sakralnej na Podtatrzu. Wczesnogotycki zrąb świątyni (zapewne z przełomu XIII i XIV w.) zbudowany został z kamienia łamanego na niedalekiej Szubienicznej Górze. Murowany, jednonawowy, od zewnątrz opięty schodkowymi przyporami. Wielobocznie zamknięte prezbiterium jest gotyckie, trójprzęsłowa nawa ma późniejsze sklepianie kolebkowe z 1708 r. Do najstarszych elementów kościoła należą romańskie w kształcie okienko we wschodniej ścianie zakrystii oraz wczesnogotycka kamienna głowa na narożniku nawy nad nią. Od południa do nawy wiedzie wczesnogotycki portal. W oknach zachowały się gotyckie maswerki. Dobudowaną od zachodu wieżę wieńczy unikatowa polska attyka z końca XVIII w. Zdobi ją zegar z zabytkowym mechanizmem, pod nim widoczne są drewniane kroksztyny – pozostałość po spalonym w 1781 r. drewnianym ganeczku strażniczym (hurdycji). Od północy do nawy przylega ośmioboczna kaplica Matki Boskiej o centralnym założeniu. Dobudowano ją w 1764 r., a odremontowano w latach 1963-67. Wyposażenie wnętrza kościoła jest w większości późnobarokowe, pochodzi z lat 1751-69. W ołtarzu głównym, za zasłoną nowego obrazu, wyłożona lustrami wnęka z jasełkową sceną zabójstwa św. Stanisława. Rokokowy ołtarz w kaplicy Matki Boskiej ma dwa lica i jest dostępny ze wszystkich stron. Na drewnianym stropie scena koronacji Matki Boskiej. Kościół otoczony jest murem z dwiema bramami wejściowymi i przechodnią dzwonnicą z największym dzwonem zwanym "Bratnim". Legendy podają, że we frydmańskim kościele służył do mszy Jan III Sobieski wracający przez Zamagurze spod Wiednia. (źródło Wikipedia)
Frydmański kościół jest tego samego wezwania co dawny kościół na Górze Jaworznickiej nad Żarkami. W czasach średniowiecza święty Stanisław Biskup cieszył się sporą popularnością. Przynajmniej wśród fundatorów i protektorów budowanych ówcześnie kościołów.


Kasztel we Frydmanie czyli jak zniszczyć zabytek.

Kasztel we Frydmanie na polskim Spiszu. Brzmi dobrze. Aż nadto dobrze, jak to się stało że wcześniej nie słyszałem o tym zabytku. Obronne dwory w Polsce to dla mnie właściwie tylko dwa obiekty: dwory w Szymbarku i Pabianicach. Oba niegdyś widziane na własne oczy, Szymbark nawet zwiedzony w środku choć oglądanie pustych murów w trakcie niedokończonego wtedy jeszcze remontu trudno nazwać zwiedzaniem. O kasztelu we Frydmanie jednak nie słyszałem, nie znalazłem o nim żadnej wzmianki w jakiejkolwiek książce traktującej o historii architektury, która przewinęła się przez moje ręce. Tajemnica wyjaśniła się na miejscu! Tak naprawdę to co do dziś pozostało po dawnym dworze obronnym to żałosne resztki. Nie pod względem rozmiarów ale stanu zachowania dawnej, jeszcze renesansowej, formy. Po krótce: całość wygląda dziś jak kamienica komunalna z dziwacznymi dachami namiotowymi i dobudowanym szczytem. Tak się z tym obiektem obeszła historia i własność prywatna. Kasztel został zbudowany przez Jerzego Horvatha Palocsaya w latach 1585-1590 jako wiejska rezydencja o charakterze obronnym. Pierwotnie renesansowy: założony na rzucie prostokąta, z grubymi murami zwieńczonymi attyką, z narożnymi wykuszami i wieżyczkami. Wspaniały renesansowy charakter budowli został w barbarzyński sposób zatracony w wyniku nieprzemyślanej przebudowy z początku XX wieku. Wtedy to kasa zapomogowa z Kieżmarku odebrała za długi kasztel Aladarowi Salamonowi i wystawiła na sprzedaż. Dwór nabył ksiądz Józef Noworolski. Właśnie w wyniku przeprowadzonej przez niego przebudowy, zniszczona została renesansowa attyka, portal wejściowy i nadany został dzisiejszy, nieszczęsny kształt całego obiektu. To co wtedy zniszczono można dziś podziwiać tylko na starych zdjęciach.

Kiedyś... Kasztel we Frydmanie około 1910 roku. (źródło: www.zamki.pl)
Kasztel we Frydmanie
  i dziś...


Niedzica. Castrum Dunajecz.

Kilka fotek. Ot, taka krótka fotorelacja a raczej kilka impresji z zamku Dunajecz, dawnej węgierskiej strażnicy na granicy z Rzplitą.


Zamek Dunajec. – średniowieczna warownia znajdująca się na prawym brzegu Zbiornika Czorsztyńskiego we wsi Niedzica-Zamek, na obszarze Polskiego Spisza lub Zamagurza (Pieniny Spiskie). Zamek ten został wzniesiony najprawdopodobniej w początkach XIV w. przez węgierskiego kolonizatora ziem granicznych Rykolfa Berzeviczego ze Strążek, prawdopodobnie na miejscu wcześniejszej budowli obronnej. W okresie średniowiecza i później na uposażenie właścicieli zamku składały się dobra wchodzące w skład Zamagurza. (źródło: Wikipedia)

Opowieść o zamku w Niedzicy.


Z Andrzejem Beneszem związana jest opowieść o zamku "Dunajec" w Niedzicy i znajdującym się tam kipu, czyli inkaskim piśmie węzełkowym, zawierającym rzekomo dane o miejscach ukrycia skarbów. Andrzej Benesz miałby być potomkiem pro lege Wacława Benesza, kuzyna Sebastiana de Berzeviczego, który wyemigrował w XVIII wieku do Peru i tam ożenił się z inkaską kobietą szlacheckiego pochodzenia. Z tego związku mieli córkę Uminę, która stała się żoną bratanka Tupaca Amaru II, przywódcy indiańskiego powstania w latach 1780–1781. Po rozpoczęciu prześladowań rodu Tupaków przez władze hiszpańskie, mąż Uminy uciekł wraz z Sebastianem, żoną i synem – Antonio do Wenecji, gdzie zginął zasztyletowany. Sebastian, Umina i Antonio zbiegają na północne Węgry (od 1920 teren ten należy do Polski), do zamku w Niedzicy. Umina – podobnie jak wcześniej jej mąż – zostaje zasztyletowana przez ścigających ją Hiszpanów. Sebastian ratuje życie wnuka i sprowadza radę emisariuszy Inków, którzy spisują akt adopcji – zwany także Testamentem Inków. Odtąd Antonio staje się synem Wacława Benesza i zamieszkuje na Morawach. Andrzej Benesz – poprzez swego ojca Jana i dziadka Ernesta – miałby być prawnukiem Inki. Według niepotwierdzonych do końca informacji – odnalazł on kipu na zamku w Niedzicy, a nawet próbował znaleźć hipotetyczny skarb Inków. Poszukiwania nie dały rezultatów. Zginął w wypadku samochodowym, co miałoby świadczyć o klątwie inkaskich kapłanów (targnięcie się na kipu i skarb bez zgody rady emisariuszy Inków).

Legendarny rodowód.

  • 00. Inti (inkaski bóg-Słońce)
  • 0. Manco Capac ("syn")
  • 1. Sinchi Roca (syn)
  • 2. Lloque Yupanqui (syn)
  • 3. Mayta Capac (syn)
  • 4. Capac Yupanqui (syn)
  • 5. Inca Roca (syn)
  • 6. Yahuar Huacac (syn)
  • 7. Viracocha (syn)
  • 8. Pachacutec (syn)
  • 9. Tupac Yupanqui (syn)
  • 10. Huayna Capac (syn)
  • 11. Manco Inca (syn)
  • 12. Felipe Tupac Amaru I
  • 13. Juana Pinco Huaco Coya (córka) [mąż Diego Felipe Condorcanqui]
  • 14. Blas Condorcanqui (syn)
  • 15. Sebastian Condorcanqui (syn)
  • 16. Miguel Condorcanqui (syn)
  • 17. N.N. (syn) – jeden z nieznanych z imienia braci Jose Gabriela Condorcanqui [od 1780 Jose Gabriela Tupaca Amaru II]
  • 18. Miguel Clemente Condorcanqui (syn)
  • 19. Antonio Condorcanqui [inaczej Antonio Inkas, po adopcji w 1797 Antonin Benesz] (syn)
  • 20. Ernest Benesz (syn)
  • 21. Jan Benesz (syn)
  • 22. Andrzej Benesz (syn) (źródło: Wikipedia)

Przydatne linki:

Szczawnica, październik 2014.

Dębno. Kościół św Michała Archanioła.


Przekroczyliśmy historyczną granicę Spisza i Podhala, pierwsza podhalańska miejscowość to Dębno. Najcenniejszym obiektem w Dębnie jest drewniany kościół świętego Michała Archanioła. Niestety nie udało się nam zobaczyć go od środka, z zewnątrz to sobie taki kościół drewniany jakich wiele, w okolicach Gliwic są ładniejsze i ciekawsze w swej formie. Najcenniejsze jednak jest wyposażenie i to ono decyduje o wyjątkowości tego kościoła. Bardzo stare i cenne polichromie oraz ołtarze i inne elementy. Niestety nie było nam dane zobaczyć tegoż bogactwa. Pomijając dość pokrętne zasadny zwiedzania tylko grupowego, zakazy fotografowania i tym podobne wymysły nie mogliśmy wejść do kościoła by go zwiedzić z prostego powodu: akurat była celebrowana msza święta. Czekać nie było sensu, liturgia nie była zbyt zaawansowana a i brak było pewności czy można by coś zobaczyć. Wymienione na oficjalnej stronie internetowej parafii w Dębnie liczne ograniczenia w zwiedzaniu, kilkukrotnie powtórzone zakazy handlu na terenie przykościelnym oraz oficjalne odcięcie się od pobliskiego parkingu wraz ze sprzedawanymi tam pamiątkami i widokówkami zdradzają przejawy szczególnej frustracji księdza proboszcza.
Uwagę zwraca wizerunek orła jagiellońskiego nad belką tęczową. Wieżę z pochyłymi ścianami, silnie zwężającymi się ku górze, wzniesiono w konstrukcji słupowo-ramowej, z izbicą, w 1601 r. Dziś jest to jedna z najstarszych konstrukcji tego typu w Polsce, sądzi się, że starsza jest tylko wieża kościoła w Binarowej. Dachy kościoła, zadaszenia i ściany wieży oraz jej hełm podbite są gontem, ściany izbicy wieży oszalowane zostały deskami z ozdobnie wyrzynaną koronką u dołu. We wnętrzu znajdują się cenne zabytki rzeźby i malarstwa gotyckiego. Do najcenniejszych należą:
  • Ołtarz główny, stanowiący cenny zabytek malarstwa tablicowego. Jest tryptykiem z początku XVI w. W jego polu środkowym znajdują się wizerunki Matki Bożej z Dzieciątkiem, św. Michała Archanioła z mieczem i wagą oraz św. Katarzyny Aleksandryjskiej, na skrzydle lewym - św. Jana Ewangelisty oraz św. Stanisława, zaś na skrzydle prawym – św. Jana Chrzciciela oraz św. Mikołaja. Po zamknięciu widzimy sceny pasyjne: Chrystus w Ogrójcu, Ecce Homo, Biczowanie, Upadek pod krzyżem. Te malowidła są prawdopodobnie nieco późniejsze (ok. 1530), widać na nich wyraźny wpływ renesansu;
  • Dwa ołtarze boczne wykonane w stylu barokowym. W lewym, z 1651 roku, znajduje się szafka z gotyckimi rzeźbami Matki Boskiej z Dzieciątkiem w części centralnej oraz świętych Cecylii i Katarzyny po stronie lewej, Barbary i Doroty po stronie prawej. Figury datowane są na około 1440 rok;
  • Malowane gotyckie tabernakulum na północnej ścianie wykonane z drewna w XIV wieku;
  • Krucyfiks z około 1380 roku na belce tęczowej. Prawdopodobnie jest to najstarszy zabytek w kościele. Niewykluczone, że był w wyposażeniu pierwszej świątyni w Dębnie. Jego ramiona są naturalnymi gałęziami drzewa. Na ich końcach, a także na dole umieszczono trzy koliste tarcze z godłami Ewangelistów. Po obu stronach krucyfiksu znajdują się drewniane figury Matki Bożej z lewej i św. Jana Ewangelisty z prawej strony;
  • Posąg św. Mikołaja z gotyckiego ołtarza wykonany w 1420 roku. Obecnie znajduje się na północnej ścianie. Umieszczony jest w prostokątnym drewnianym pudle, na którego wewnętrznych ścianach namalowano wizerunki św. Szczepana oraz św. Wawrzyńca.
  • Kopia pochodzącego z 1280 roku malowidła sztalugowego - najstarszego w Polsce. Malowidło wykonane na desce lipowej przedstawia św. Agnieszkę i św. Katarzynę trzymającą w rękach palmy. Oryginał został przeniesiony z kościoła do Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie. (źródło: Wikipedia)

     
    Przydatne linki

sobota, 25 października 2014

Wysoka (1050 m npm).

Znów w górach! Na ten wyjazd czekaliśmy długo i w końcu się doczekaliśmy. Do Szczawnicy i na Wysoką w Małych Pieninach wybierałem się już od dłuższego czasu. Plany miałem ambitne, miała być całoweekendowa wycieczka z noclegami na Bereśniku i Obidzy. Wyszło jak zawsze. Noclegi w dolinach i jednodniowe wyjścia w góry. Na Obidzy brak było wolnych miejsc. Śpimy więc w Szczawnicy. Przed nami stary pieniński hamletyzm: pić w Szczawnicy czy szczać w piwnicy?

Rezerwat "Biała Woda".

Ruszamy w sobotę. Podjeżdżamy do Jaworek i kierujemy się w stronę rezerwatu Biała Woda. To rezerwat krajobrazowy obejmujący sobą wąwóz wycięty przez potok w wapiennych skałach. Do roku 1947 na tym terenie istniała wieś Biała Woda. Zamieszkiwali ją Rusini. Jej istnienie definitywnie zakończyły powojenne wysiedlenia i Akcja "Wisła". Dziś w okolicach rezerwatu, na resztkach zarastających pól wypasa się stada owiec, przepędzane tu na sezon letni z Podhala.
Rezerwat Biała Woda ma powierzchnię 27,83 ha i podlega zarządowi Nadleśnictwa Krościenko. Rezerwat, składający się z 4 oddzielnych, blisko siebie położonych fragmentów, położony jest w dolinie potoku Biała Woda oraz jego dopływu Brysztańskiego Potoku. Fragmenty rezerwatu oddzielone są od siebie pastwiskami i polami uprawnymi. Celem jego utworzenia była ochrona cennego i pięknego krajobrazu, licznych elementów przyrody nieożywionej (skały wapienne i turnie, kamieniste koryto potoku z kaskadami) oraz interesującej flory naskalnych roślin wapieniolubnych i innych rzadkich roślin. Rezerwat ma bardzo ciekawą budowę geologiczną z przewagą skał wapiennych z okresu jury i kredy, tworzących urozmaicone formy przestrzenne. (źródło Wikipedia)
 Przydatne linki

Grzbietem Małych Pienin.

Wyszliśmy na grzbiet z doliny Białej Wody. Na Przełęcz Rozdziele. Pogoda ustaliła się na dość nieciekawym poziomie. Niskie i ciężkie chmury, wilgoć i chłód. A miało być tak pięknie. Po krótkim posiłku idziemy dalej. Grzbietem przez Watrisko w stronę Wysokiej. Szlak jest mokry, błotnisty i miejscami rozjeżdżony ciągnikami drwali. Jesteśmy utytłani w mokrym błocku i ubabrani przynajmniej po kolana. Napotykamy na pierwszy w tym sezonie śnieg.

Wysoka. Najwyższy szczyt Pienin.

Wysoka to najwyższy szczyt w Pieninach. Całych Pieninach. Może to śmieszne ale sztandarowe Trzy Korony, znane z milionów zdjęć i pocztówek są niższe od Wysokiej. Wchodzimy na szczytową platformę, widoki na Tatry, Pieniny, Beskid Sądecki i Góry Czergowskie są zapłatą za trud wędrówki śliskim i błotnistym szlakiem.
Wysokie Skałki, Wysoka (słow. Vysoké Skalky, 1050 m n.p.m.) – szczyt w Małych Pieninach, położony na granicy polsko-słowackiej; jednocześnie najwyższy szczyt całych Pienin i Pienińskiego Pasa Skałkowego. Dawniej szczyt ten miał również inne, lokalne nazwy: Pamiarky, Kiczera. Używana przez tutejszą ludność (Łemków) nazwa Pamiarky pochodzi prawdopodobnie od istniejącej tu niegdyś wieży triangulacyjnej, nazwa "Kiczera" od Połoniny Kiczera znajdującej się pod szczytem, na południowo-zachodniej stronie góry. Równie często używana była też nazwa "Wysoka". Góra zaliczana do Korony Gór Polski. (źródło Wikipedia)
Przydatne linki

Zejście do Jaworek.

Popołudnie było już słoneczne. Przedwieczorne widoki zrobiły się szerokie i klarowne. Po całym dniu ślizgania się po błocku mieliśmy dość. Postanowiliśmy przysiąść na chwilkę w Schronisku Pod Durbaszką. Ciepły i smaczny żurek rozłożył naszą motywację na łopatki, po krótkich wahaniach postanowiliśmy skrócić wycieczkę i zejść bezpośrednio do Jaworek. Ostatni fragment naszej wycieczki to szutrowa, czyli wreszcie sucha, droga dojazdowa do schroniska. Mijamy ostatnie stado owiec, chwilę rozmawiamy z juhasami. Kończą sezon i zwijają swoje zabawki. Częstują nas serem. Zasady na szałasie pierwotne, jak przed wiekami: co zjesz na miejscu to poczęstunek, gołki owczego sera które zabieramy ze sobą w doliny są już jak najbardziej płatne. Do drogi w Jaworkach schodzimy już po ciemku. Mamy szczęście, chwilę później łapiemy busa do Szczawnicy.  

Przydatne linki:

Szczawnica, październik 2014.

niedziela, 12 października 2014

Czantoria z Cisownicy.

Czantoria.

Tym razem brakło nam ochoty na wczesne zrywanie się z wyrka i poranny wyjazd w góry. Ruszyliśmy w stronę "łuku Karpat" dopiero gdzieś około dziesiątej. To za późno by dojechać w dalsze rejony, pozostaje tylko znany na wylot Beskid Śląski. Wizja szukania parkingu w Ustroniu, Wiśle czy Brennej przeraża i powoduje ciarki na plecach więc na szybko wymyślam coś odmiennego. Postanawiam poprowadzić wejście na zazwyczaj obleganą przez tłumy Czantorię od strony Cisownicy. Zaparkowanie auta na końcu Cisownicy okazało się śmiesznie proste. Podejście na rozległy grzbiet pomiędzy Tułem a Małą Czantorią dość przyjemne a dalszy szlak wiodący na szczyt Małej Czantorii nie aż tak zapełniony turystami jak by się można obawiać. Większe ilości spacerowiczów pokazały się dopiero przed Wielką Czantorią, a to za sprawą w sumie jeszcze dość nowego wyciągu krzesełkowego wychodzącego na grzbiet z Doliny Poniwca. W czeskim schronisku pod Wielka Czantorią obowiązkowo kufel Radegasta. Inaczej się nie da. Pogoda dopisała. Było ciepło i słonecznie, choć widoki przesłaniała wisząca w powietrzu lekka mgiełka. Trasa prosta: Cisownica - Mała Czantoria - Wielka Czantoria. Powrót tą samą drogą.

Legenda o śpiących rycerzach.

Beskidowi Śląskiemu na polsko-czeskim pograniczu króluje legendarna góra Czantoria. Owiana jest legendami i to nie byle jakimi! Potężny masyw górski ukrywa nie tylko skarby, ale przez długie stulecia jest domem rycerzy. Nie wierzycie? Oto dowód - opowieść pewnego wywodzącego się z kowalskiej rodziny mieszkańca Nydku o jego pradziadku z Nydku. A może był to jego prapradziadek.? Kto wie?... Przed kuźnią w czasie Świąt Wielkanocnych pojawił się ni z tąd ni z owąd rycerz w lśniącej zbroi. Poprosił zdziwionego kowala o zrobienie trzystu hartowanych podków w ciągu trzech dni. Kowal stał przed chałupą jak skamieniały, ale kiedy dostał od rycerza sakiewkę srebrniaków, wziął się ostro do pracy. Za trzy dni podkowy były gotowe a rycerz już czekał za drzwiami i chwalił poczciwego kowala. Załadowali podkowy na konia i odjechałi razem w kierunku Czantorii. Nagle zatrzymali się przed wielkim otworem w skale a za chwilę stali na kamiennym dziedzińcu, koło którego wyrastały mury podziemnego zamku. Kowal miał za zadanie podkuć trzysta koni rycerzy śląskich, którzy jako wojsko narodowe czekają w Czantorii, by pomóc Śląsku w ciężkich czasach. Cały rok kowal przymierzał podkowy, wypalał rogi kopyt i przybijał podkowy. Pierwsza podkowa, druga podkowa i wreszcie została ostatnia. Rycerz w lśniącej zbroi pochwalił kowala i w nagrodę dał mu wór lekki jak piórko. Kowalowi wydawał się zbyt lekki na tyle ciężkiej pracy i w milczeniu opuścił dziwną jaskinię. Kiedy się odwrócił kamienny zamek zniknął a Czantoria starannie ukryła tajemne wejście. Dopiero w domu otworzył wór i zrozumiał, jak bardzo rycerz mu się odwdzięczył : na stół wysypały się złote i lśniące srebrne monety. Kowal i cała wieś cieszyli się i dziękowali tajemniczym rycerzom, którzy gdzieś w swym podziemnym zamku odpoczywają i czekają, aż będą mogli wyruszyć na pomoc Śląsku. (źródło www.jablunkowsko.cz)
Przydatne linki:

Czantoria z Cisownicy. październik 2014.