sobota, 31 stycznia 2015

Zimowy weekend na Jurze. Morsko.

Tym razem Murzynowe urodziny między wapiennymi skałkami. Pomysł wspólnego wyjazdu w nieodległą w końcu, okolicę Jury Krakowsko Częstochowskiej dojrzewał od dłuższego czasu. Niezawodny pod tym względem Murzyn zarezerwował noclegi w Hucisku koło Kroczyc i wystosował zaproszenia. Odmowa wyjazdu nie wchodziła w rachubę. Wyjazd ten, mimo częstych moich wizyt na Jurze będzie pierwszym dwudniowym, z noclegami na kwaterach. Dotąd wyjazdy jurajskie to imprezy jednodniowe a jak już to z noclegami to pod namiotem albo gdzieś w jaskiniach czy pod skalnymi nawisami. Wyjazd zaproponowany przez Murzyna jednak praktycznie w całości poprowadzony pod względem krajoznawczym przez moja skromną osobę. No cóż, Jurę Krakowsko Częstochowską mam w małym palcu, jej walory i ciekawostki znam najlepiej z całego naszego towarzystwa.

Przyjechaliśmy do Podlesic. Teraz w zimie ludzi niewiele, ledwie kilka samochodów na wielkim parkingu pod hotelem "Ostaniec". "Ostaniec" a właściwie jak mówi się w światku turystów i skałołazów: "Osraniec". W pięknej, zimowej, słonecznej scenerii idziemy do Morska by zobaczyć marne resztki zamku Bąkowiec. Poprzedniego dnia napadało sporo mokrego śniegu, który oblepił drzewa i wszystko wokoło. Teraz ten mokry śnieg ścięło lekkim mrozem i zrobiło się bardzo przyjemnie i fotogenicznie. W Morsku gwar. Mały wyciąg narciarski terkocze wyciągając na szczyt oślej łączki dzieciarnię na nartach, ponad tą całością dudnią, a jakże, głośniki z muzyką. Chowamy się w knajpce, tu jest ciszej a i mają piwko oraz ciepłe napoje. Mimo wszystko nie ma upierdliwego ścisku jaki panuje w tego typu lokalach w górach. Ruszamy dalej w kierunku Góry Apteki, najpierw dość ostro w dół potem znów w górę. Gdzieś w tych okolicach znajduje się grupa skał obdarzona przez wspinaczy wdzięczną nazwą: "Faszystowski Ogródek". Nazewnicza fantazja skałołazów zawsze mnie zadziwiała. Po godzinie marszu przez białe i śnieżne lasy dochodzimy do drogi Kroczyce - Żarki. Przed, a może ponad, nami Góra Zborów. Berkowa. Krótkie podejście w śniegu pomiędzy skałami, przez chwilę wydaje się nam że jesteśmy w wyższych górach choć to tylko Jura. Ze skałki na wierzchołku widok jest dość odległy, choć zmącony lekka mgiełką. Schodzimy krótkim wąwozem pomiędzy skalnymi ścianami, to taka namiastka klimatów niemal fatrzańskich. Wracamy do Podlesic mijając zabytkową kaplicę w Kajetanówce. W drodze do Huciska gdzie mamy nocleg zahaczamy o cmentarz żołnierski z I wojny Światowej.

Przydatne linki

sobota, 3 stycznia 2015

Alwernia.

Turystyczna inauguracja roku 2015. Popołudniowy wypad na Jurę, tym razem południową. Alwernia, niewielkie miasteczko z reliktami dawnej zabudowy wokół rynku oraz kościołem p.w. Stygmatów Świętego Franciszka i zespołem klasztornym.
Nazwa miasteczka wywodzi się od góry La Verna (łac. Alvernia) w Toskanii (Włochy), gdzie św. Franciszek otrzymał stygmaty (w 1224 r.) i gdzie później założono pustelnię franciszkanów(źródło: Wikipedia)
Miasto rozwinęło się z przyklasztornej osady założonej w siedemnastym wieku, której lokalizacja, rozwój i wieloletnie istnienie było ściśle związane z klasztorem.
Fundatorem konwentu w Alwerni był Krzysztof Koryciński, kasztelan wojnicki i starosta gniewkowski, właściciel pobliskich wsi. Idea budowy tego klasztoru zrodziła się w czasie zwiedzania sanktuarium Stygmatów św. Franciszka na górze La Verna, we Włoszech. W 1616 r. Koryciński podarował bernardynom zalesioną górę Podskale i na południowo-zachodnim jej stoku wybudował tymczasowy drewniany klasztor i kościół pw. Stygmatów św. Franciszka, nazywany pospolicie Alwernią. Budowa murowanego kościoła w stylu barokowym miała miejsce w latach 1625-56. Kierował nią Piotr z Poznania, jeden z pomysłodawców powstania Alwerni. Jednonawowy kościół otrzymał stosunkowo skromne wyposażenie. W latach 1703-08 dobudowano niedużą kaplicę, w której umieszczono słynący łaskami obraz "Ecce Homo". W 1897 r. ówczesny gwardian, Stefan Podworski dobudował 55-metrową wieżę. Alwerni nigdy nie zaliczano do wielkich konwentów. Zwykle mieszkało tu kilkunastu zakonników. Klasztor może się jednak szczycić tym, że odwiedzali go w czasie swych podróży królowie polscy: Jan III Sobieski i Stanisław August. Wykorzystywano również klasztor jako miejsce kuracyjne dla chorych zakonników. Po II wojnie światowej przez pewien czas istniał tu nowicjat dla braci zakonnych. Po wschodniej stronie klasztoru powstało osiedle, a od 1796 r. miasto, nazywane od początku Alwernią. Nad jej mieszkańcami, jak również ludźmi z okolicznych miejscowości, bernardyni w swoim kościele sprawowali opiekę duszpasterską. W XIX w. rozwinął się ruch pielgrzymkowy, głównie z Górnego Śląska. Gdy w 1859 r. powstała w Alwerni szkoła, bernardyni zaczęli w niej uczyć religii. Od 1972 r. istnieje tu parafia. W 2011 r. dach kompleksu wraz z górną kondygnacją klasztoru strawił dotkliwy pożar. (źródło: Wikipedia)

Poniżej klasztoru rozwinęła się później osada, która w 1776 na mocy przywileju króla Stanisław August Poniatowski na prośbę swego szambelana Aleksandra Szembeka, ówczesnego dziedzica tych dóbr, uzyskała prawo do organizowania targu. Przywilej ten opiewał na 12 jarmarków rocznie pod warunkiem, iż w trzymilowym promieniu nie mogą się odbywać inne jarmarki z wyjątkiem tych miejscowości, które już posiadały podobny przywilej. Targi te początkowo odbywały się w pierwszy czwartek miesiąca, później organizowane były w każdą trzecią środę. W 1796 Alwernia była wzmiankowana jako niewielki ośrodek kupiecko-administracyjny. Odpusty w pierwszą niedzielę oktawy Bożego Ciała (tzw. Strzelanka) stały się znane w okolicy, jak również w innych częściach Polski rozbiorowej. (źródło: Wikipedia)


Przydatne linki:

Zamek Tenczyn w Rudnie.

Zamek Tenczyn w Rudnie. Zima chwilowo odpuściła a ciepły, porywisty i południowy wiatr wytopił marny śnieg. Widoki zrobiły się całkiem klarowne i szerokie, aż po Babią Górę. Popołudniowy wypad do Rudna pod Krakowem. Ruiny Zamku Tenczyn. Zamknięte na cztery spusty. Trwają prace zabezpieczające, miejmy nadzieję ze wkrótce będzie można zwiedzić ruiny także od wewnątrz.
Pierwsza wzmianka dotycząca okolic zamku Tęczyn, datowana jest na 24 września 1308 r., kiedy to Władysław Łokietek z oddziałem rycerstwa przebywający w lasach in Thanczin wydał dokument dla klasztoru o. cystersów w Sulejowie. Przyjmuje się, że pierwszy zamek (drewniany) zbudował około 1319 r. kasztelan krakowski Nawój z Morawicy, on też wzniósł największą na zamku wieżę, zwaną do dziś "Nawojową Wieżą". Właściwym twórcą zamku murowanego był syn Nawoja, Jędrzej, wojewoda krakowski i sandomierski. Wzniósł on dalszy fragment zamku na najwyższej, pn.-wsch. części wzgórza, gdzie mieszkał i zmarł w 1368 r. On także pierwszy przyjął nazwisko Tęczyński. Syn Jędrzeja, Jaśko, odnowił i znacznie rozbudował zamek, a także założył kaplicę. Z tego okresu pochodzi pierwsza odnotowana w dokumentach historycznych wzmianka dotycząca bezpośrednio zamku. Władysław Jagiełło więził tu niektórych ważniejszych jeńców krzyżackich, wziętych do niewoli w czasie bitwy pod Grunwaldem. W krótkim czasie ród Tęczyńskich doszedł w Polsce do wielkiego znaczenia. W posiadaniu Tęczyńskich znajdowało się 45 miejscowości, z czego 15 w pobliżu zamku. Około połowy XVI w. często na zamku bywali: Mikołaj Rej z Nagłowic, Jan Kochanowski, Piotr Kochanowski oraz inne ważne postacie polskiego Odrodzenia. Aż do połowy XVI w. wygląd zamku nie ulegał większym zmianom. W tym okresie znajdowały się przy nim: folwark, łaźnia, browar ze słodownią i dom praczek. W 1570 r. kasztelan wojnicki, podkomorzy wielki koronny Jan Tęczyński „wielkim kosztem zmurował prawie znowa zamek na Tęczynie” – pisał Bartosz Paprocki w „Herbach rycerstwa polskiego”. Zamek posiadał trzy skrzydła, otwarte ku zach., ozdobione renesansowymi attykami, gzymsami i krużgankami. Rozbudowa zamku ciągnęła się do początku XVII w. Zamek wraz z podgrodziem został otoczony murem kurtynowym, od pn. wzmocniono go basteją wjazdową (barbakanem), a od pd. dwiema pięciokątnymi bastejami. Pod zamkiem rozciągały się ogrody (od pn.) i winnice (od zach. i pd.). Ostatnią dużą "inwestycją" na zamku była gruntowna przebudowa kaplicy zamkowej, dokonana w początkach XVII w. przez Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową, późniejszą fundatorkę klasztoru o. Karmelitów Bosych w Czernej. W 1637 r. zmarł wojewoda krakowski Jan Magnus Tęczyński, ostatni przedstawiciel rodu. Jego jedyna córka Izabela wyszła za mąż za Łukasza Opalińskiego. W 1655 r. Marszałek wielki koronny Jerzy Lubomirski, ustępując przed Szwedami, ukrył skarbiec koronny w Starej Lubowli na Spiszu, ale rozpuścił fałszywą wieść, że skarbiec znajduje się w Tęczynie. Szwedzi pod wodzą Königsmarka po dzielnej obronie przez kapitana Jana Dziulę opanowali zamek na mocy układu w 1655 r., ale skarbu nie znaleźli i w lipcu 1656 r. opuścili go i spalili. Na początku XVIII w. dobra tęczyńskie przeszły po kądzieli w ręce Adama Sieniawskiego, tą samą drogą uzyskał je wojewoda ziem ruskich, książę August Czartoryski i z kolei jego córka Izabela Lubomirska. Od 1816 r. zamek stał się własnością Potockich i pozostał w ich rękach aż do wybuchu II wojny światowej w 1939 r. Po potopie szwedzkim zamek został w większej części odbudowany i częściowo zamieszkany. W 1768 r. uległ pożarowi i od tego czasu popada w coraz większą ruinę. W 1783 r. prochy ostatniego z Tęczyńskich, Jana, przeniesiono z kaplicy zamkowej do nowego grobu w kościele św. Katarzyny w Tenczynku. (źródło Wikipedia)
Przydatne linki: