niedziela, 16 października 2016

niedziela, 9 października 2016

Cmentarz wojenny na Wzgórzu Bleszczowa w Kroczycach.

Cmentarz wojenny na Wzgórzu Bleszczowa w Kroczycach to jeden z kilku, które przetrwały do dzisiejszych czasów na terenie Jury Krakowsko Częstochowskiej. Obecną formę zyskał już po zakończeniu wielkiej wojny, w latach dwudziestych XX wieku. Pochowano na nim 937 żołnierzy, przeniesionych z pochówków rozsianych po polach i lasach w ramach akcji komasacyjnej. Cmentarz został oczyszczony i odrestaurowany staraniem Towarzystwa Jurajskiego w roku 2010.
Niewielki powierzchniowo cmentarz kryje zwłoki 937 poległych-651 Austriaków,284 Rosjan i 2 Niemców. W listopadzie 1914 roku w okolicy toczyły walki pomiędzy 1 Armia austriacka wspieraną na północnym skrzydle przez niemiecką „Grupę Woyrsch” i 4 Armią rosyjską. Front zatrzymał się tutaj na kilka tygodni. Linie rosyjskie znajdowały się wzdłuż pasma skalnego a okopy austriackie w odległości 300-400 metrów na zachód. Trwały ataki, kontrataki oraz ostrzał karabinowy i artyleryjski. Polegli grzebani byli w pobliżu linii frontu. W grudniu Rosjanie wycofali się na wschód.Wielka Wojna opuściła Jurę. Po zakończeniu działań, w trakcie porządkowania cmentarzy wojennych,na Bleszczową przeniesiono poległych z Piaseczna,Żerkowic,Lgoty Murowanej,Rzędkowic,Wygody i Pradeł. Część poległych trafiła na cmentarz we Włodowicach. W dwudziestoleciu międzywojennym na kroczyckim cmentarzu parafialnym znajdowały się cztery groby żołnierskie,w których spoczywali Niemiec Hermann Barby poległy 5.11.1914,Rosjanin Władysław Orzechowski z 84 szirwańskiego pułku piechoty,poległy 19.11.1914 pod Lgotą Murowaną oraz trzech nieznanych z nazwiska Austriaków. Obecnie pozostał tu jedynie grób Władysława Orzechowskiego. Ciała pozostałych poległych przeniesione zostały prawdopodobnie na cmentarz na Bleszczowej. Na cmentarzu znajduje się jedna imienna mogiła chorążego Bronisława Franka z austriackiego 36 Pułku Piechoty Obrony Krajowej. (źródło: Towarzystwo Jurajskie)

Morsko i Skały Rzędkowickie.

Tym razem wolnego czasu jeszcze mniej niż zwykle. Dość wczesnym popołudniem trzeba się zwijać do domu bo jacyś goście się zapowiedzieli z wizytą. Normalnie bym odpuścił wyjazd w tym dniu co oznaczało by że cały weekend poszedł by w cholerę. Ale ostatnio jakoś tak nerwowo w tygodniu i postanowiłem nie rezygnować zbyt pochopnie. Decyzję podjąć pomógł Murzyn, który zadzwonił z propozycją jakiegoś niedzielnego, spokojnego wyjazdu. I znów padło na Jurę. Umówiliśmy się w Kroczycach. Jest tam, zazwyczaj, sporo miejsca by zaparkować samochody a kościół i jego dwie, murowane z wapiennych kamieni, wieże stanowią doskonały punkt orientacyjny.

Pierwsza opowiastka krajoznawcza już na parkingu, zaraz po wyjściu z samochodu. W czasie I wojny światowej, podczas działań wojennych w końcu 1914 roku północna wieża została poważnie uszkodzona w wyniku ostrzału artyleryjskiego. Nie runęła jednak w całości , została później wyremontowana a na pamiątkę tych wydarzeń w ścianę została wmurowana skorupa austriackiego szrapnela kalibru 150mm.

Zaordynowałem początek wycieczki w Kroczycach bo chciałem zobaczyć cmentarz wojenny na Bleszczowej. Taki, kolejny jurajski doktoracik krajoznawczy. Wzgórze Bleszczowa jest niewielkie, wznosi się lekko, kilkaset metrów na północny zachód od drogi Zawiercie - Jędrzejów. Cmentarz jest zadbany i odrestaurowany. Na niewielkim skrawku ziemi, otoczonym niewysokim murem, pod prostymi, drewnianymi krzyżami leży prawie tysiąc poległych żołnierzy austro-węgierskich, rosyjskich i niemieckich  Wokół cmentarza do dziś widoczne są okopy i transzeje, ich rozmiar wskazuje że w tym miejscu musiała stać bateria artyleryjska.

Idziemy w stronę Zamku Bąkowiec. W lasach przyjemnie wilgotno, raz po raz wychodzi słońce, ożywiając barwy jesieni. Znana nam już wcześniej knajpka, przycupnięta u stóp ruin zamku w Morsku właśnie otwiera swoje podwoje. Zasiadamy na popas.

Czas ruszać w dalszą drogę! Schodzimy nartostradą w stronę północną i dalej przez zielono złote lasy dochodzimy do Rzędkowic. Wioska ciągnie się troszkę ale w końcu docieramy do dolnego końca Skał Rzędkowickich. Na skałach jeszcze się wspinają, tu i ówdzie widać skałołazów poprzypinanych do lin i klamer. W październikowym słońcu, w otoczeniu jesiennego lasu białe, wapienne skały wglądają pysznie! Gdy docieramy do drogi Kroczyce - Żarki, przeskakującej w tym miejscu przez niewysokie siodło u stóp Góry Zborów jest już późno. Zdecydowanie późno - trzeba zweryfikować plany. Tym razem Berkowej i Kołoczka nie przejdziemy. Tylko komu przypadnie skoczyć po samochód do Kroczyc? Jak zwykle jestem ochotnikiem z urzędu. Czując lekki niedosyt zbiegam do Kroczyc. Hmm... Niech się nazywa że to moja pierwsza wycieczka biegowa...

sobota, 1 października 2016

Smoleń, Skały Zegarowe.

Smoleń, Skały Zegarowe i Zamek Pilcza.

Właściwie spacer a nie wycieczka. Ale dziś, gdy dojazd z Gliwic na Jurę to zaledwie godzinka i kwadrans właściwie dlaczego sobie tego żałować. Krótkie zwiedzanie Doliny Wodącej w towarzystwie Szczepana i jego rodziny. Zwiedzanie w towarzystwie osoby która ponoć wyklamrowała większość dróg wspinaczkowych w rejonie Smolenia.
Od Krakowa jedziemy szosą nr 794 na Skałę, Wolbrom i Pilicę. Za Wolbromiem, po przejechaniu około 6 km, dojeżdżamy do wsi Strzegowa. Po następnych 2,5 km dojeżdżamy do następnej wsi - Smoleń i skręcamy ostro w lewo przed widocznym na wzgórzu zamkiem, w wąską asfaltową drogę. Podążamy nią 700 m, by po dwóch zakrętach zaparkować na parkingu przy turystycznych wiatach, położonym po lewej stronie w przysiółku Podlesie.
Od Częstochowy kierujemy się na Zawiercie, Ogrodzieniec i Pilicę, z której podążamy na Wolbrom. Po przejechaniu nieco ponad 4 km od centrum Pilicy osiągamy wieś Smoleń, w której, po minięciu zamku, skręcamy w prawo i dalej jak opisano wyżej.

Odległości od centrum miast: Olkusza – 24 km, Krakowa – 54 km, Katowic – 64 km, Częstochowy – 71 km.
Od miejsca parkingowego idziemy najpierw do końca asfaltu około 300 metrów, a następnie ścieżką za znakami zielonego szlaku w kierunku widocznej grupy skał zwanych Zegarowymi. Mijamy Dolne Skały i po pokonaniu krótkiego podejścia osiągamy cel, po przejściu łącznie 800 metrów.
Koordynaty geograficzne: miejsce parkingowe w Smoleniu - 50º25’58.4’’N, 19º40’36.4’’E (50.432881, 19.19.676767)
Zegarowa
50º18’20.0’’N, 19º50’50.9’’E
(50.305547, 19.847460)
Zegarowa to imponujący wapienny masyw, z główną ścianą o wysokości ponad 30 metrów. Sąsiaduje ona z Małą Zegarową. Obydwie skały łączy próg skalny, ponad którym znajduje się Zegarowe Piętro oraz sektor Wieloryb (do których dochodzimy ścieżką wokół Małej Zegarowej, pokonując niewielki uskok skalny o znikomych trudnościach). Po drugiej stronie masywu Zegarowej, znajduje się jeszcze kilkunastometrowej wysokości ścianka z 4 drogami wspinaczkowymi. Łącznie na Zegarowej znajdziemy 33 drogi, z których 3 wymagają własnej protekcji. Oprócz tego jest tam kilka skomplikowanych wariantów. Wystawa, przeważnie nasłonecznionych ścian jest różnorodna, ale przeważa północno-zachodnia. (www.wspinka.org)