niedziela, 26 lipca 2020

Krwisty zachód słońca.

Dziś o zachodzie słońca natura dała CZADU!
Takie krótkie, chwilowe niemal, widowisko powoduje że duszny, parny, gorący i nieco depresyjny weekend będzie podsumowany jasko cudny i piękny.

Lelów.

Turystyka w czasach zarazy #33



Weekend się trochę nie udał... Zaszwankowało zdrowie. Nic wielkiego ale upierdliwe i raczej zniechęcało do aktywności fizycznej. Źle jednak by było gdyby te marne dwa dni wolności spisać całkowicie na straty. Może bez wyczynu, ledwie spacerowo ale jednak coś...

W ramach mojego prywatnego doktoratu z Jury Krakowsko-Częstochowskiej tym razem wycieczka samochodowa. Lelów.
Dziura zupełna, kiedyś miasto królewskie a dziś zaledwie senna wieś na czymś co nazywam "głębokim zajurzem". Dziwnym trafem jeszcze w województwie śląskim choć pod każdym względem to "szkieletczyzna".
Kościół parafialny p.w. Świętego Marcina z czymś co widziałem chyba po raz pierwszy w życiu: czarnoskórym Chrystusem na krzyżu w ołtarzu głównym, potem jeszcze ohel cadyka Dawida Bidermana do którego corocznie pielgrzymują chasydzi z całego świata. Na samym końcu, w małym sklepiku na rynku zakupy wyrobów regionalnych, a jakże, oczywiście że koszernych.

niedziela, 19 lipca 2020

Mikrokosmos Gór Towarnych.

Turystyka w czasach zarazy #32



Jura tonie w kwiatach, łąki, szerokie łany pokryte kwitnącym kwieciem. Wszystkie możliwe kolory i kształty, istna feeria barw. A pomiędzy tym wszystkim, pszczoły, motyle i inne boże robaczki. Wycieczka w lasy i skały szybko przekształciła się w plener fotograficzny a planowany dystans wyrażany w kilometrach ustąpił miejsca klęczęniu a nawet leżeniu w trawie z aparatem fotograficznym w rękach.
Zanurzyłem się w mikrokosmos Gór Towarnych a mój aparat niczym statek kosmiczny przemierzał barwne galaktyki.

poniedziałek, 13 lipca 2020

Zamość - renesansowe miasto idealne.

Turystyka w czasach zarazy #31b




Zamość. Renesansowe miasto idealne, nowoczesna na ówczesne czasy forteca. Geometria sprzęgnięta z odrodzeniowymi ideami antropomorficznymi. Miasto zaprojektowane przez włoskiego architekta Bernardo Morando. Według jego zamysłu głową tego organizmu miał być pałac Zamoyskich, kręgosłupem ulica Grodzka, przecinająca Rynek Wielki ze wschodu na zachód w kierunku pałacu, a ramiona to ulice poprzeczne, z głównymi jakie stanowią położone na jednej linii ul. Solna (na północ od Rynku Wielkiego) oraz ul. Moranda (na południe od Rynku). Przy tych ulicach wyznaczono także inne rynki: Rynek Solny i Rynek Wodny, uważane za płuca miasta. Bastiony to z kolei ręce i nogi służące do obrony.
Był to już ostatni dzień naszego pobytu na Zamojszczyźnie, czas wracać do domu. Mimo że spędziliśmy ten czas dość intensywnie to przeważającym uczuciem jest niedosyt. Ale... Nic straconego, to ledwie 4 godziny autem od Gliwic.

Zwierzyniec.

Turystyka w czasach zarazy #31a



Ostatni dzień na Roztoczu. jak zwykle w takich przypadkach dzień "kulturalno-oświatowy". Bez wyczynu, bez wykonu a w miejsce ekscesów spokojne zwiedzanie zabytków i tym podobnych atrakcji.
Najpierw Zwierzyniec. Park, kościół p.w. Św. Jana Nepomucena zwany" kościołem na wyspie". Potem jeszcze Stawy Echo i browar zwierzyniecki.