Do Łączy na piwko.

W tym roku późno rozpoczęliśmy rowerowanie. Tak się poskładało. Można by zwalać na długą zimę ale… Znamy takich co się zimą nie przejmują i jeżdżą jak w lecie.

Do Łączy, do Stanicy Myśliwskiej. Powrót tak samo. Klasyka najprostszej prostej drogi z Gliwic na wioski. Zimny wiatr na polach przed Kozłowem, śmierdzące obory w Łanach, błoto w lasach przed Rachowicami i szpalery kasztanowych alei. Łącza Highway.

Wyremontowano dach w kościele w Rachowicach. Świeci świeżym drewnem gontów i szalowań.

Jechaliśmy powoli i niezdarnie. Zimno i szaroburo. Trasa o łącznym dystansie 43 kilometrów zajęła nam ponad dwie i pół godziny. Słabo. W niedzielnym Warsaw Orlen Marathon’ie najszybszy biegacz przebiegł taki dystans w dwie godziny i dziewięć minut. Żenada.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Górny Śląsk, Inne, rower. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *