Archiwum kategorii: Wycieczki i wyprawy

Turystyka na wszelkie możliwe sposoby. Piesza, rowerowa, narciarska, kajakowa. Czasem nawet samochodowa. Do tej kategorii zaliczone są także mniejsze i  większe spacery po lasach i polach, mikrowyprawy i podobne aktywności.

Relacje, fotogalerie, informacje praktyczne.

Leluchów

Zimowy objazd cerkiewek w Górach Leluchowskich.

Moje pierwsze kroki w fotografii stawiałem jeszcze w latach dość młodzieńczych. Wtedy oznaczało to w najlepszej wersji enerdowski film 35mm w ruskim zenicie. Zasadniczo w wersji czarno-białej. A wzorce można było czerpać tylko z niekoniecznie łatwych do pozyskania, albumów drukowanych. Jednym, chyba pierwszym takim wydawnictwem było “Brzegami Popradu” z fotografiami Henryka Hermanowicza.

Na jednej ze stron zdjęcie starej cerkwi skrytej w rozłożystych drzewach. To jest Leluchów, dawna cerkiew Świętego Dymitra.

Od tamtych czasów minęło kilkadziesiąt lat, wszystko się zmieniło, trudno rozpoznać krajobrazy przedstawione na fotografiach w starej książce. Konfrontacja ze współczesnością bywa chwilami szokująca.

Wybierałem się do Leluchowa chyba ze 35 lat. Aż trudno zrozumieć dlaczego tak długo. Zdecydowanie za długo…

A album ze zdjęciami Hermanowicza? Kiedyś stanowił inspirację i pewien wzór, dziś chyba dalej tak działa choć jest już dość archaiczny. Wydany został w roku 1966 tak więc przedstawione poniżej zdjęcia – czarno-białe, Hermanowicza i moje, kolorowe dzieli… 60 lat!

Szyndzielnia i Klimczok

To była ostatnia wycieczka w góry w mijającym już roku. Pogoda nie nastrajała szczególnie ale i też trudno twierdzić że cokolwiek uniemożliwiała. Podjechaliśmy do Bystrej i z tamtejszego parkingu zrobiliśmy dość typową i nietrudną pętelkę przez Kozią Górę, Kołowrót, Szyndzielnię i schronisko pod Klimczokiem.

Trasa nieszczególnie trudna acz z powodu pogody nie tak całkiem przyjemna. Lekki mróz za sprawą sporej wilgotności powietrza i miejscami dość zrywnego wiatru zdecydowanie obniżył temperaturę odczuwalną. W drodze powrotnej z Klimczoka, na szlaku niebieskim trawersującym stoki Magury, liczne wykapy i potoki przecinające zamieniły ścieżkę się w rozległe i niezbyt bezpieczne zalodzenia. Na szczęście kończyliśmy wycieczkę jeszcze przy “boskim” świetle – przy wątłym świetle latarek mogły by mieć tam miejsce niezłe balety.

Lasy rudzkie. Zakazana,Borowiec.

Szara jesień nastała. Ruszyło wielkie rżnięcie w lasach koło Rud…

Na Barachowskiej w Lasach Rudzkich, niedaleko dostrzegalni przeciwpożarowej na Borowcu, przy lizawce dla zwierząt pełno rozsypanego chleba… No tak, polowanie dziś było…

Już wracali gdy minąłem ich na drodze pomiędzy Bargłówką i Trachami. Potem pewnie zaliczą jeszcze uchlaj do odcięcia a jutro grzecznie stawią się w pierwszych ławkach swych kościółków…

Lasy Spalskie i Zalew Sulejowski.

Przedostatni, październikowy weekend zszedł nam jakoś tak w stylu romańskim…

W deszczową sobotę późnoromański kościół św Tomasza z Canterbury i opactwo cysterskie w Sulejowie. Kościół jak na romanizm już dosyć młody bo z połowy trzynastego wieku co widać w formie architektonicznej i już nieco gotyckiej konstrukcji sklepień.

W niedzielę, już przy lepszej pogodzie, w ramach wycieczki rowerowej po lasach spalskich, Inowłódz i tamtejszy kościół świętego Idziego. Mały kościółek na wzgórzu nad miastem ze strzelistą jak na romanizm wieżą. Kościół jest znacznie starszy od sulejowskiego bo z jedenastego wieku lecz jego obecna bryła odbiega od pierwowzoru. Wysoka wieża, zaopatrzona w jakże urocze biforia, jest bowiem wynikiem rekonstrukcji kościoła w latach 1936-1938. Podwyższenie wieży to dzieło Adolfa Szyszko-Bohusza, wybitnego polskiego architekta okresu międzywojennego. Czy jednak jego wybitność w tym przypadku wydała dobre owoce?