poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Dolina Dłubni.

Rowerowa wyprawa w Dolinę Dłubni. Taki doktorat z Jury, Zresztą ostatnio tylko takie doktoraty na Jurze robię. Wyszło 73,5km rowerkiem po dość pagórkowatym terenie. Na zjazdach gwizd powietrza w uszach. Koło Jangrotu na liczniku pokazało 69,6km/h. Ech, tak niewiele brakowało do siedmiu dych. Ale dobre i to - to mój nowy rekord życiowy na rowerze.

sobota, 13 sierpnia 2016

Załęczański Łuk Warty.

Dawno planowana rajza na Jurę Wieluńską. W końcu doszła do skutku. Rowerowy trip w okolicy tak zwanego Załęczańskiego Łuku Warty. Trochę asfaltów, trochę upiornych piachów. W sumie 71 km.

Załęczański Park Krajobrazowy – park krajobrazowy na Wyżynie Woźnicko-Wieluńskiej, w województwach łódzkim, opolskim i śląskim. Utworzony został 5 stycznia 1978 roku, jako pierwszy w centralnej Polsce. Celem jego powołania była ochrona jurajskiego krajobrazu Wyżyny Wieluńskiej.

Park obejmuje tereny leżące w zakolu rzeki Warty, tzw. Łuk Załęczański, oraz przełomy Warty przez Wyżynę Wieluńską - Działoszyński i Krzeczowski. (źródło: Wikipedia)

sobota, 30 lipca 2016

Stary szałas.

Podczas porządkowania szuflad i półek wpadło mi w ręce pudełko ze starymi negatywami. Jest tego trochę, wszystko jeszcze z ubiegłego tysiąclecia. Może kiedyś coś się z tego zeskanuje, może coś się pokaże na blogu. Na początek stary, beskidzki szałas. Gdzieś przy czarnym szlaku z Brennej na Stary Groń. Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. Dziś z całą pewnością nie ma najmniejszego śladu po nim.


sobota, 9 lipca 2016

Worek Raczański.


Dwudniowa wycieczka w tak zwany Worek Raczański.

Wybraliśmy się dość niespodziewanie choć pomysł tej trasy rodził się w głowie od dawna. Ja, moja nastoletnia córka i pies - taka okolicznościowa zgraja. Niestety czasu mieliśmy niewiele bowiem już w niedzielę musieliśmy być w domu. Ledwie piątkowe popołudnie i sobota.
Dotarliśmy do Rycerki prawie wieczorem, w pięknej, słonecznej aczkolwiek rześkiej aurze. Nieco błądząc, zaliczając po drodze wierzchołek Praszywki dotarliśmy do bazy namiotowej na Przysłópie Potóckim. Na obsadzie Marek Koszmarek, kolega z dawnych, studencko-przewodnickich lat. Rozmowy przy ognisku ciągną się długo w noc.


Śpimy w namiocie, jak za dawnych lat. W nocy mamy atrakcje: wpierw porywisty wiatr usiłuje porwać namiot, potem ulewa próbuje go wbić w ziemię, na końcu mamy powódź w namiocie. I kogo bawią takie rzeczy? Tylko takich wariatów jak my.

Nazajutrz poranek wilgotny, mglisto-słoneczny. Ruszamy w drogę koło dziesiątej rano. Robi się ciepło, skwarno i duszno. Na szczycie Bendoszki Wielkiej widzimy nadchodzącą od strony masywu Romanki sporą ulewę. Szybko schodzimy na Przegibek. Z burzy robi się tylko krótki deszcz.

Szlak z Przegibka na Raczą jest długi. Trzy i pół godziny marszu jak nic. Po deszczu, w palącym słońcu zaczyna być męczący. Gdzieś w okolicach Śrubitej pogoda odmienia się i spada gwałtowna, letnia ulewa. Chronimy się w lesie pod drzewami, zmęczony nieprzespaną nocą pies niemal natychmiast przysypia w igliwiu. Po krótkim deszczu staje się naszym udziałem przepiękne widowisko przyrody. Mgły podnoszące się po ulewie prześwietlane promieniami słońca, wilgoć i zapach lasu. Krótkie acz zachwycające widowisko.

Dochodzimy na szczyt Wielkiej Raczy grzbietem poprzetykanym lasem i łąkami. Widoki z hal i polan piękne: Mała Fatra, Góry Choczańskie, Beskidy Orawskie. W schronisku obiad a potem już tylko zejście do Rycerki. Pogoda wbrew pozorom dopisała.

Trasa: Rycerka Górna - Przysłóp Potócki - Przegibek - Wielka Racza - Rycerka Górna.
Grupa Wielkiej Raczy (tzw. Worek Raczański) – grupa górska w południowo-zachodniej części Beskidu Żywieckiego; przylega od północy i południa do fragmentu głównego grzbietu karpackiego, na granicy graniczy z Beskidem Kisuckim oraz Beskidami Orawskimi.
Granicę tej grupy stanowią:
    od zachodu: Przełęcz Zwardońska,
    od wschodu: przełęcz Glinka (Ujsolska). Czasami jednak wyróżnia się Grupę Oszusa i wówczas od wschodu granicę Grupy Wielkiej Raczy stanowi przełęcz Przysłop.

"Dno" Worka Raczańskiego to fragment granicznego grzbietu od Wielkiej Raczy po Wielką Rycerzową i bocznego grzbietu przez Małą Rycerzową i Wiertalówkę do Muńcuła.
Z dna Worka wypływają ku północy źródłowe potoki Soły, a ich doliny rozdzielane są przez boczne grzbiety, m.in. Bendoszki Wielkiej, Kiczorki (Mładej Hory) i Muńcuła. (źródło: Wikipedia)

Przydatne linki 


niedziela, 19 czerwca 2016

Gorce. Pasmo Lubania.

I ostatni dzień wycieczki. Pasmo Lubania, w całej swej rozciągłości. Poranek na Studzionkach piękny, słoneczny i ciepły. Później - jakby coraz słoneczniej i cieplej, aż do przesady. Dotarłem na szczyt Lubania około południa po ponad  3 godzinach marszu w skwarze i duchocie, w asyście chmary much. Na wieży widokowej wieje! Jest chłodno a upierdliwe muchy porwało gdzieś na Podhale albo i Spisz. Widoki z tarasu wieży dalekie mimo oznak nadchodzącej burzy. Zejście szlakiem do Krościenka nad Dunajcem jest długie i nużące. Zmęczone i ugniecione w butach nogi już dają o sobie znać a w miarę schodzenia w dół upał rośnie. Resztkami motywacji, bo sił jeszcze trochę było w zanadrzu, docieram do krościeńskiego rynku z jego knajpkami, parasolkami i zimnymi "izotonikami". Gdy wyjeżdżam autobusem z miasteczka zaczyna padać deszcz. Weekend spędzony na czerwonym szlaku należy zaliczyć do udanych, plan został zrealizowany w całości.
Według ludowych podań Lubań to miejsce przeklęte i magiczne zarazem. Miejscowi czarownicy toczyli tutaj między sobą spory. Po wypowiedzeniu przez jednego z baców-czarowników straszliwego przekleństwa całe stado owiec wraz z z juhasami zapadło się pod ziemię. Podobno w dniu św. Jakuba (25 lipca) z tego miejsca wydobywają się spod ziemi okrzyki juhasów i dzwonki owiec. (źródło: Wikipedia)

Przydatne linki


sobota, 18 czerwca 2016

Gorce. Z Maciejowej przez Turbacz na Studzionki.

Ten dzień zapowiadał się wspaniale. Cały dzień w górach, cały dzień w trasie - jak dobry, klasyczny, amerykański film drogi. W moim wędrowaniu o to właśnie chodzi. Nie istotne czy po górach, na nogach, rowerem czy kajakiem. Prawdziwa wartość to pewnego rodzaju zanurzenie się w wędrówce, zatopienie w mijanym krajobrazie i czasie.

Poranek był piękny i słoneczny. Śniadanie w schroniskowej jadalni z widokiem na Babią Górę, Pilsko i Chocza. Chocza oddalonego z tego miejsca o osiemdziesiąt kilometrów.
A widok na łańcuszek Tatr ze schroniskowego tarasu - klasyka Gorców.

Pierwsza połowa dnia to długie, trochę mozolne wejście na najwyższy w Gorcach, Turbacz. Kiedyś szczyt był w całości porośnięty lasem, dziś rozpościerają się z niego całkiem szerokie widoki na stronę zachodnią. Na Turbaczu byłem już dawniej. "Dawniej" a nawet "bardzo dawniej", jeszcze w ubiegłym wieku, jeszcze za czasów studenckich. Dziś wszystko już ginie w niepamięci więc wrażenia z wejścia podobne do dziewiczej drogi.
"Turbolot" taki jak zawsze, pełno ludzi, tłok, gwar. Szybki obiad, piwko już na zewnątrz, z  widokiem na Tatry i Halę Długą. Na wschód od Turbacza robi się luźniej. Turystów na szlakach coraz mniej, wreszcie za Fiedorówką zupełne pustki. Po drodze mijam dawną "Chatkę u Metysa". Położona na wschodnim skraju Hali Długiej jeszcze w ubiegłym wieku pełniła rolę chatki studenckiej. Jej dzieje zakończyła nagła i przedwczesna śmierć gospodarza, Romana Fremi "Matysa". No cóż,  wszystko się kiedyś kończy.
Przełęcz Knurowską mijam późnym popołudniem, ostatni odcinek na Studzionki, dłuży się niesamowicie, ale in on w końcu się kończy. Znalezienie noclegu na Studzionkach nie przysparza najmniejszych problemów. Chłodny prysznic, chłodne piwko - zapowiada się przyjemny czerwcowy wieczór.

Studzionki – przysiółek w Paśmie Lubania w Gorcach, położony na wysokości 880-930 m n.p.m. Administracyjnie część Ochotnicy Górnej. Nazwa pochodzi od gwarowego określenia źródła. Dojazd drogą asfaltową z Ochotnicy Górnej (droga bardzo stroma, długość 1800 m, różnica wysokości 260 m, średnie nachylenie prawie 15%). Najbliższy przystanek PKS w Ochotnicy Górnej-Ustrzyku.

Studzionki znajdują się na wielkiej polanie na grzbiecie Pasma Lubania. Otwiera się stąd ciekawy widok na Tatry, Pieniny Spiskie i Podhale. Można podziwiać także masyw Gorca oraz szczyty Beskidu Wyspowego.. (...)
Na Studzionkach kilka gospodarstw oferuje noclegi, również dla wycieczek szkolnych i grup zorganizowanych. W czasie II wojny światowej miał tutaj jedną ze swych kwater oddział partyzancki kapitana Juliana Zapały ps. "Lampart", później włączony do 1 PSP Armii Krajowej. Kwatera mieściła się w gospodarstwie państwa Plewów, obecnie nieistniejącego (spłonęło w latach 90. XX wieku po uderzeniu pioruna kulistego). (źródło: Wikipedia)

Przydatne linki